swiatebookow

Zachłanni

Magdalena Żelazowska,

Troje trzydziestolatków. Trzy marzenia. Trzy precyzyjnie opracowane plany, jak je zrealizować. Tytułowi „zachłanni...

Sortuj:
Bóg ukryty

Bóg ukryty

Zobacz na swiatebookow.pl

25,95 zł

Autor: Viktor E. Frankl

Kategoria: nauki humanistyczne

Wydawnictwo: Czarna Owca

ISBN: 9788375544312

Format: MOBI,EPUB

Tagi:


Viktor Frankl znany jest milionom czytelników na całym świecie jako autor Człowieka w poszukiwaniu sensu, wstrząsającego świadectwa czasu Holokaustu. „Czytelnicy tej krótkiej autobiograficznej relacji często prosili mnie o pełniejszy i bardziej szczegółowy wykład” – przyznał niegdyś Frankl i tym właśnie jest niniejsza książka.

Autor Boga ukrytego wyjaśnia założenia filozofii, dzięki której wbrew wszystkim przeciwnościom losu udało mu się przeżyć w kolejnych obozach koncentracyjnych. Z wiarą, że egzystencja człowieka to coś więcej niż tylko zewnętrzne pozory, Frankl daje wyraz głębokiemu przekonaniu, iż nie jesteśmy szlachetnymi bestiami, lecz spętanymi aniołami.

Frankl pochyla się nad najważniejszymi kwestiami w życiu człowieka, poczynając od analizy snów aż po kwestię istnienia Boga, by na koniec wskazać drogę do odnalezienia prawdziwego sensu i udowodnić, że życie ma nam do zaoferowania o wiele więcej, niż mogłoby się komukolwiek wydawać.

Znakomita książka! Dzięki niej otrzymujemy wyjątkową szansę uczestniczenia w bogatym doświadczeniu Frankla i obcowania z jego mądrością.

Elisabeth Kübler-Ross, autorka Rozmów o śmierci i umieraniu

Viktor Frankl twierdzi, że zło i cierpienie nie mogą nas zniszczyć w sensie ostatecznym.

Brian Keenan, irlandzki pisarz, autor An Evil Cradling

Bardzo ważna książka.

Harold Kushner, amerykański rabin, autor bestsellera Kiedy złe rzeczy zdarzają się dobrym ludziom

Prawdziwy skarb  dla (…) wszystkich zmagających się z kwestiami ostatecznymi, którzy szukają Boga zarówno w pytaniach, jak i w odpowiedziach.

Michael Berenbaum, amerykański rabin, uczony, pisarz, reżyser filmowy, autor After Tragedy and Triumph

Viktor Frankl to jeden z autorytetów moralnych XX wieku. Jego przemyślenia związane z zagadnieniami wolności człowieka, jego godności oraz poszukiwania sensu życia mają głęboki wymiar humanitarny i moc przemieniania ludzkich serc i umysłów.

dr Jonathan Sacks, Naczelny Rabin Wielkiej Brytanii

Viktor E. Frankl (1905–1997) – profesor neurologii i psychiatrii na wydziale medycznym Uniwersytetu Wiedeńskiego, twórca trzeciej wiedeńskiej szkoły psychoterapii (obok psychoanalizy Freuda i psychologii indywidualnej Adlera) – logoterapii. U jej podstaw leży przekonanie, że każdy człowiek poszukuje w życiu sensu, a jego odnalezienie ma uzdrawiający wpływ na ludzką psychikę. Więzień niemieckich obozów koncentracyjnych Auschwitz i Dachau.

Jest autorem 32 książek, które przetłumaczono na wiele języków. Jego najsłynniejsza książka, Człowiek w poszukiwaniu sensu, sprzedała się w milionach egzemplarzy.

no cover

no image
no image

Tytuł oryginału

MAN'S SEARCH FOR ULTIMATE MEANING

Redakcja

Mirosław Konkel

Projekt okładki

Magda Kuc

Zdjęcie na okładce

Giordano Aita/Shutterstock

DTP

Maria Kowalewska

Korekta

Ewa Jastrun

Copyright © 1948, 1975, 2000 Viktor E. Frankl

Published by arrangement with the Estate of Viktor E. Frankl

Foreword copyright © 2011 Claudia Hammond

Afterword copyright © 2011 Alexander Batthyány

Tekst zawarty w niniejszej książce jest poprawioną i zaktualizowaną wersją oryginalnego austriackiego wydania, Der Unbewusste Gott, © 1948 Viktor E. Frankl oraz jego angielskiego przekładu, The Unconscious God, © 1975 Viktor E. Frankl

Copyright © for the Polish edition by Wydawnictwo Czarna Owca, 2012

Wydanie I

ISBN 978-83-7554-431-2

no image

Konwersja do formatu EPUB: Virtualo Sp. z o.o.
virtualo.eu

no image

 

DLA MOJEJ SIOSTRY

Przedmowa Claudii Hammond

Jak wskazuje podtytuł niniejszej książki – W poszukiwaniu ostatecznego sensu – jest ona przeznaczona dla tych wszystkich, którzy pragną odnaleźć w swoim życiu coś, dla czego warto żyć. Frankl dowodzi, że każdy z nas może tego dokonać bez względu na okoliczności i że nawet życie pełne nieznośnego cierpienia może mieć głęboki sens. Na początku dwudziestego pierwszego wieku, w czasach, gdy coraz więcej ludzi zaczyna kwestionować pogląd utożsamiający konsumpcjonizm z postępem, temat ten wydaje się być szczególnie aktualny.

Sądzę, że przystępuję do pisania tej przedmowy z podobnym nastawieniem, z jakim zapewne większość czytelników weźmie tę książkę do ręki, a mianowicie jako wielka entuzjastka słynnego dzieła Victora Frankla zatytułowanego Człowiek w poszukiwaniu sensu. Doskonale pamiętam, jak siedząc w kawiarni, zamawiałam kolejne filiżanki herbaty, a następnie sączyłam ją na tyle długo, aby jeszcze tego samego popołudnia dokończyć lekturę. Jestem więcej niż pewna, że jeżeli ktoś nie miał dotąd okazji zapoznać się z tym dziełem, zechce to uczynić natychmiast po przeczytaniu niniejszej fascynującej publikacji.

Człowiek w poszukiwaniu sensu to podsumowanie rozmyślań autora na temat cierpienia i woli przetrwania. Na każdy z dziewięciu dni – tyle czasu bowiem zajęło Franklowi stworzenie tego arcydzieła – przypada dobrze ponad milion sprzedanych egzemplarzy (obecnie ich liczba na całym świecie przekroczyła już dwanaście milionów). Tempo, z jakim genialny umysł zdołał ubrać w słowa swoją filozofię, może nas zdumiewać, pamiętajmy jednak, że owe dziewięć dni to tylko czas, jaki autor poświęcił na napisanie książki; przemyślenie wszystkiego, co w niej zawarł, zajęło mu całe lata. I tak, jak ma to miejsce w przypadku innych znakomitych dzieł, również to pozostawiło we mnie wrażenie niedosytu. Niektórzy wybitni autorzy stawiają swojego czytelnika w sytuacji, w której całą wiedzę przychodzi mu czerpać z jednej fundamentalnej książki. Na szczęście, jeśli chodzi o Frankla, mamy jeszcze do dyspozycji eseje zawarte w Bogu ukrytym, szczegółowo rozwijające założenia jego filozofii. Każdy rozdział stanowi tu niewątpliwie wartość samą w sobie i mógłby być czytany niezależnie od tego, co już wcześniej napisano. Zarazem jednak niniejsza książka rzuca nowe światło na wcześniejsze dzieło Frankla, zachęcając czytelnika do jego ponownej lektury.

Rozpoczynająca się właśnie druga dekada dwudziestego pierwszego wieku, ze swoją atmosferą niepewności i nieustanną groźbą kryzysu, to moim zdaniem doskonały czas na przypomnienie sobie teorii Viktora Frankla. Czytając jego książki, często nie mogę wyjść z podziwu, jak trafnie udało mu się przewidzieć kierunki rozwoju współczesnej psychologii. Frankl pisze o tragicznym optymizmie, o naszej świadomości tego, co niesie ze sobą życie – cierpienia, poczucia winy i śmierci – oraz o tym, że mimo wszystko większość z nas jest w stanie to życie udźwignąć. Bazując na swoich obserwacjach i doświadczeniach okresu Holokaustu, autor uczy nas, jak radzić sobie z tymi trzema nieodłącznymi składnikami ludzkiej egzystencji i jak je wykorzystywać z korzyścią dla siebie – zmieniając cierpienie w triumf, poczucie winy w pracę nad sobą, a świadomość nieuniknionego końca w bodziec do działania. Pół wieku później optymizm stanie się myślą przewodnią dynamicznie się rozwijającej, nowej, ważnej gałęzi psychologii zwanej psychologią pozytywną, analizującej te cnoty i atuty człowieka, które sprzyjają rozkwitowi zarówno samej jednostki, jak i całych społeczności. I chociaż wątpię, aby Frankl w pełni podpisał się pod wszystkimi założeniami tej filozofii, nie sposób nie zauważyć tu pewnych uderzających podobieństw.

Każdy, kto zetknął się z terapią poznawczo-behawioralną (z ang. CBT), czy to jako terapeuta, czy to jako klient, z pewnością dostrzeże we Franklu prekursora wielu współcześnie stosowanych metod. W ramach CBT ludzie uczą się nowego interpretowania zewnętrznych informacji oraz nowego spojrzenia na własne myśli. W Bogu ukrytym Frankl przytacza przykład starszego mężczyzny załamanego śmiercią żony. Człowiek ów zadaje sobie pytanie, dlaczego to ona odeszła pierwsza, pozostawiając go na starość samego, w nieutulonym żalu. Frankl radzi mu potraktować to osamotnienie w kategoriach ofiary. Pozostając przy życiu, mężczyzna oszczędził swojej żonie identycznego cierpienia, powinien zatem spojrzeć na swój ból jak na dar złożony komuś, kogo kochał najbardziej na świecie.

Wiele prac badawczych z dziedziny psychologii poświęca obecnie uwagę problemowi odporności psychicznej. Zamiast uczyć dzieci, aby bez względu na poziom swoich osiągnięć zachowywały wysoką samoocenę, powinniśmy raczej rozwijać w nich te cnoty charakteru, które pomogą im w przyszłości zmierzyć się zarówno z porażką, jak i z sukcesem. I chociaż w swoich książkach Frankl rzadko wspomina o odporności psychicznej, jestem przekonana, że również w tej kwestii wyprzedził on swoją epokę. Obserwacje, jakie poczynił w obozach koncentracyjnych, stanowią w pewnym sensie studium odporności, i to nie tylko innych ludzi, ale także jego samego. Lektura tych spostrzeżeń jest tak fascynująca między innymi dlatego, że widzimy, jak niemal na naszych oczach autor walczy o psychiczne przetrwanie, uciekając się do mechanizmów obronnych. Frankl odnalazł sens w swoich doświadczeniach okresu Holokaustu, ponieważ nie tylko potraktował je jako unikalną okazję do badania ludzkich zachowań w sytuacji ekstremalnej, przekraczającej wszystko, co jakikolwiek psycholog byłby w stanie zainscenizować we własnym laboratorium, ale przede wszystkim dlatego, że potrafił wykorzystać swoje obserwacje w praktyce.

Co ciekawe, największym problemem okazał się dla mnie nacisk, jaki niniejsza książka kładzie na religię. Autor omawia religię w jej jak najszerzej pojętym sensie, jednak jako osoba niewierząca, na dodatek głęboko zakorzeniona w świecie współczesnej psychologii, w pierwszym odruchu chciałam zakwestionować rolę, jaką Frankl jej przypisuje. Jednocześnie nie mogłam nie zauważyć, że również w tej dziedzinie udało mu się wyprzedzić swoją epokę i przewidzieć dwudziestowieczne badania poświęcone roli religii w procesie rekonwalescencji i wychodzenia z zaburzeń psychicznych. I chociaż nie mogę się zgodzić z jego poglądem, jakoby tylko religijni psychiatrzy potrafili rozmawiać ze swoimi klientami o sprawach duchowych, to nie ulega wątpliwości, że w ostatnim czasie coraz częściej mówi się o potrzebie pogłębionych szkoleń w tym zakresie, skierowanych do osób zajmujących się zawodowo terapią. Prawdą jest, że czasami tego rodzaju rozmowy mogą być dla terapeutów niekomfortowe. Pisząc, że pacjenci wstydzą się wspominać w obecności swoich psychiatrów o sprawach dotyczących religii, Frankl wiernie oddaje naszą rzeczywistość.

Jeżeli jesteś osobą wierzącą, rozdziały szósty i siódmy mogą cię szczególnie zainteresować, jeśli jednak jest inaczej, to i tak znajdziesz w tej książce wiele dla siebie. Jeżeli o mnie chodzi, najwięcej do myślenia dały mi ostatnie rozdziały, w których Frankl analizuje problem poczucia braku sensu. Omawia między innymi dylemat wyboru pracy dobrze płatnej albo takiej, która nadaje życiu sens. Tego rodzaju pytania wydają się szczególnie ważkie w czasach kryzysu gospodarczego i pod tym względem teorie Frankla również dzisiaj mogą mieć dla nas zastosowanie. Frankl jest przekonany, że nawet w sytuacji, gdy zostaje nam odebrana wszelka kontrola nad własnym życiem, tak jak to miało miejsce w obozach koncentracyjnych, gdzie więźniom w każdej chwili groziła śmierć, nawet wówczas człowiek może odnaleźć sens swojej egzystencji. I chociaż mało kto doświadcza w swoim życiu równie traumatycznych przeżyć, wielu z nas cierpi z powodu opisywanej przez autora egzystencjalnej pustki. W czasach, kiedy zastanawiamy się, czy istnieje jakieś inne życie poza konsumpcjonizmem, a ludzie coraz mniej sobie ufają, Viktor Frankl uczy nas, jak odnaleźć wspólny sens i nowe poczucie jedności.

Tym, co budzi mój największy podziw, jest jego współczucie i wielkoduszność. Miał możliwość wyjechać z Wiednia przed wybuchem wojny, a jednak został, żeby, nie bacząc na ryzyko, opiekować się swoimi rodzicami. Jego filozofia wolna jest od nakazów, on sam zaś przyznaje, że stworzona przez niego forma analizy egzystencjalnej zwana logoterapią nie stanowi żadnego panaceum. Logoterapia ma za zadanie pomagać ludziom odnajdywać w życiu sens, a u jej podstaw leży założenie, że zawsze możemy tego dokonać niezależnie od dramatycznych okoliczności, w jakich przyszło nam żyć. Wydaje się, że bardzo mu zależy na tym, aby każdy z nas odnalazł swoją własną drogę. W oczach człowieka, który tak jak on doświadczył niewyobrażalnych potworności, codzienne narzekania na pustkę i poczucie bezsensu naszego bezpiecznego, wygodnego życia mogły się wydawać trywialne. Tymczasem Frankl zdaje się rozumieć, że każdy może czuć się samotny, zdruzgotany i rozpaczliwie poszukiwać sensu. Właśnie dzięki takiemu podejściu udało mu się uczynić z własnego dążenia do zrozumienia otaczającego go świata niezwykle istotny wkład w rozwój dwudziestowiecznej myśli. Jednocześnie przekuł swoje teorie w praktykę i to nie tylko na własny użytek, poświęcając się przede wszystkim niesieniu pomocy tym, którzy pragną nadać swojemu życiu prawdziwy sens.

CLAUDIA HAMMOND

Claudia Hammond jest wielokrotnie nagradzaną dziennikarką i pisarką, prowadzi też wykłady z dziedziny psychologii. Czerpiąc ze swej specjalistycznej wiedzy, stworzyła i prowadziła audycje radiowe na tematy psychologiczne i naukowe, między innymi serię programów State of Mind, która zdobyła duże uznanie krytyki. Często zapraszana do telewizji bierze udział w dyskusjach na temat najnowszych badań psychologicznych, współpracuje też z londyńską filią Uniwersytetu Bostońskiego, gdzie wykłada psychologię zdrowia i psychologię społeczną. Jej debiutancka książka, zatytułowana Emotional Rollercoaster – a journey through the science of feelings, została przetłumaczona na sześć języków.

Słowo wstępne Swanee Hunt (2000 r.)

1 stycznia 1994 roku stałam nieco zdezorientowana na szczycie schodów ambasady. Drobny, siwowłosy mężczyzna zmierzający żwawo w moją stronę w niczym nie przypominał człowieka, którego spodziewałam się tego dnia ujrzeć. Uścisnęłam dłoń mojego gościa, Viktora Frankla, i powiedziałam: – Przeczytałam pańską książkę przed dwudziestu pięciu laty i nadal pamiętam każde słowo.

– Wryły się pani w pamięć, czy w serce? – on na to.

– W serce.

– To dobrze – odparł, jakby udzielał mi swojego błogosławieństwa.

W trakcie kolejnych kilku miesięcy profesor Frankl stał się moim powiernikiem i niezawodnym doradcą. Czy chodziło o amerykańską politykę w Bośni, zdrowie rodziny, czy też moje sprawy osobiste i zawodowe, Viktor i Elly byli mi ostoją, żywą krynicą mądrości. A kiedy mądrość wszystkich nas zawiodła, wciąż byli dla mnie źródłem pociechy.

Czystość charakteru szła u nich w parze z dobrocią, wyrozumiałością i miłością. Byliśmy sobie na tyle bliscy, że mogłam być świadkiem ich własnych cierpień i nieustannie zdumiewać się, skąd biorą swoją wewnętrzną siłę.

Niniejsza książka przynosi odpowiedź na to właśnie pytanie. Viktor Frankl dotyka w niej problemu skończoności człowieka w obliczu nieskończonych możliwości.

Nie utożsamia przy tym swoich ograniczeń z ograniczeniami natury ostatecznej ani własnego bytu z najwyższym bytem.

Jego filozofia charakteryzuje się niezwykłą dozą tolerancji; potrafi przyznać, że nasze symboliczne interpretacje ostatecznego sensu są niczym innym, jak próbą zbliżenia się do rzeczywistości, w której nie możemy bezpośrednio uczestniczyć. Obozy koncentracyjne, w których cierpiał on sam i gdzie zginęli jego najbliżsi, zostały wszak stworzone, żeby unicestwić tych, którzy byli inni. Frankl dopuszcza więc istnienie całego spektrum ludzkich doświadczeń metafizycznych.

Dla jednych zatem Bóg przybiera formę antropomorficzną; inni będą go utożsamiać z własnym ego. Koniec końców najwyższy sens z pewnością jest w stanie ogarnąć całą skończoność naszych prób zrozumienia i opisania nieskończoności.

Dla Frankla jednak tego rodzaju tolerancja nie wyklucza zdrowego rozsądku. Na świecie istnieje bowiem zło, a rany, jakie on sam odniósł, są tego najlepszym dowodem. Nieświadome poszukiwanie ostatecznego sensu może doprowadzić do nikczemnych zachowań: brutalnego nacjonalizmu, obsesyjnej zazdrości, wrogości etnicznej, pracoholizmu. Pół wieku po tym, jak narodził się pomysł tej książki, spędziłam popołudnie w towarzystwie Elly i Viktora. Rozmawialiśmy nie tylko o Auschwitz, ale i o Srebrenicy – a także o tym diabolicznym i przewrotnym sensie, jaki niektórzy znajdują w sadystycznym rozpasaniu.

Warto zatem po raz kolejny przypomnieć sobie, że abstrakcyjne teorie nie są celem same w sobie. Muszą przede wszystkim kształtować konkretne istnienia. Lektura niniejszej książeczki skłania nas do poważnych rozważań nad wielkim imperatywem moralnym. Zgłębiając filozofię Frankla, możemy pochylić się nad tym, co dla nas osobiście jest drogie, i choćby przez taką formę intymnego dialogu z samym sobą włączyć się w uniwersalne dążenie do tego, co dobre.

Tolerancja, zazdrość, życzliwość, nienawiść, przyzwoitość – co jest naszym nadrzędnym celem? Jak niestrudzenie przypomina nam Viktor Frankl, wybór należy do nas.

SWANEE HUNT,

Ambasador Stanów Zjednoczonych w Austrii