swiatebookow

Zachłanni

Magdalena Żelazowska,

Troje trzydziestolatków. Trzy marzenia. Trzy precyzyjnie opracowane plany, jak je zrealizować. Tytułowi „zachłanni...

Sortuj:
Husaria pod Wiedniem 1683

Husaria pod Wiedniem 1683

Zobacz na swiatebookow.pl

31,41 zł

Autor: Radosław Sikora

Kategoria: historia

Wydawnictwo: Erica

ISBN: 978-83-64185-29-8

Format: EPUB,MOBI

Tagi:


„Bóg i Pan nasz na wieki błogosławiony dał zwycięstwo i sławę narodowi naszemu, o jakiej wieki przeszłe nigdy nie słyszały" - tak po odniesionej wiktorii wiedeńskiej zaczął Jan III Sobieski list to żony. "Porażka i przegrana [.] była to przeogromna, klęska taka, jaka od powstania państwa [osmańskiego] nigdy jeszcze się nie wydarzyła" - potwierdzał słowa Sobieskiego silahdar Mehmed aga w swojej kronice. Jak duża w tym zwycięstwie była zasługa husarii? Na to między innymi pytanie odpowiada książka "Husaria pod Wiedniem". Oprócz tego znajdzie tu Czytelnik kompleksowy opis i liczne ilustracje tego rycerstwa, które 12 września 1683 roku uwolniło z oblężenia cesarską stolicę. Radosław Sikora – doktor nauk historycznych, ekspert do spraw husarii, autor książek i publikacji z zakresu staropolskiej wojskowości i kawalerii, m.in.: „Z DZIEJÓW HUSARII”, „NIEZWYKŁE BITWY I SZARŻE HUSARII” oraz „KŁUSZYN 1610”.

Okładka
 
Radosław Sikora
Husaria pod Wiedniem
1683
 
 
 
 
Instytut Wydawniczy Erica
Spis treści
Karta redakcyjna
 
Motto
Wstęp
HUSARIA JANA SOBIESKIEGO
HUSARIA POD WIEDNIEM
Ilu husarzy walczyło pod Wiedniem?
Ustalenia Jana Wimmera
Ślepe poczty, ślepe konie, ślepe porcje
Czym były ślepe poczty, konie i porcje?
Liczba ślepych pocztów i porcji w drugiej połowie XVII i w pierwszych latach XVIII wieku
Ślepe poczty w roku 1629
Czego nam nie mówią rolle popisowe?
Ilu husarzy walczyło pod Wiedniem?
Krytyka ustaleń Jana Wimmera
Konie, broń, wyposażenie
Konie
Kopie
Skrzydła
Pozostała broń zaczepna
Tarcze
Pancerze
Wady i zalety pancerzy na tle zbroi
Zbroje
Szyki
Rozpoznawanie się w walce, łączność i przekazywanie rozkazów
Swój czy obcy?
Oficerowie łącznikowi
Znaki hetmańskie – buńczuki
Kotły królewskiej chorągwi husarskiej
Buławy
Szarża
Ludzie
Bitwa
Pierwsze boje – walki na lewym skrzydle wojsk koronnych
Rozpoznanie terenu przed generalną szarżą
Szarża generalna
Podsumowanie
Bibliografia
Źródła rękopiśmienne
Źródła drukowane
Opracowania
Dodatek
Ilustracje
Przypisy
 
Opracowanie graficzne okładki: MARIUSZ BANACHOWICZ
Redakcja: ARTUR SZREJTER
Korekta: DOROTA RING
Skład: ANNA SZARKO
 
© Copyright for the Polish edition by Radosław Sikora, 2012
© Copyright for the Polish edition by Instytut Wydawniczy Erica, 2012
 
ISBN: 978-83-64185-29-8
 
Wydanie pierwsze
 
Instytut Wydawniczy ERICA
e-mail: wydawnictwoerica@wp.pl
www.WydawnictwoErica.pl
Oficjalny sklep www.tetraErica.pl
 
Konwersja: eLitera s.c.
 

Wstęp

Bitwa pod Wiedniem 1683 roku zajmuje szczególne miejsce w polskiej świadomości historycznej. Uważa się ją za jedno z największych zwycięstw naszego oręża, a łączy ze skrzydlatą husarią. Mniejsza w tej chwili o to, czy takie myślenie o przeszłości jest, czy nie jest uprawnione. Istotne jest, że pomimo tak wyjątkowej pozycji tej wiktorii w panteonie bitew oręża polskiego, pomimo dużego nią zainteresowania i badaczy, i całego polskiego społeczeństwa, nikt do tej pory nie pokusił się o stworzenie monografii dotyczącej rycerstwa, któremu przypisuje się ocalenie chrześcijańskiego świata. Nikt nie opisał, jaka była walcząca pod Wiedniem husaria, ani co tak właściwie jej zawdzięczamy. Oczywiście, w pracach poświęconych wiktorii wiedeńskiej, wśród których najważniejsza jest dziś monografia bitwy pióra Jana Wimmera, o husarii pisze się całkiem sporo. Ale, siłą rzeczy, brak w nich całościowego ujęcia kwestii roli husarii. Ponadto informacje o niej i jej roli w bitwie są w tych pracach bardzo często bałamutne.

Niniejsza książka jest pierwszą próbą kompleksowej charakterystyki skrzydlatej kawalerii, która 12 września 1683 roku uwolniła z oblężenia cesarską stolicę. Myślę, że zarówno profesjonalny historyk, jak i miłośnik tamtej epoki znajdzie w tej książce wiele interesujących informacji. Doceniając wartość relacji źródłowych, cytuję je obficie, tak w oryginalnych wersjach językowych, jak i w tłumaczeniu na język polski. W tym miejscu pragnę podziękować tłumaczom, bez których ta książka by nie powstała. A byli to: Krzysztof Jagusiak, Ernest Kowalczyk, Dariusz Wielec, Radosław Wolniak, Krzysztof Trybulec.

Czasami jednak nawet najlepiej dobrane słowa nie zastąpią obrazu. Dlatego książka ta zawiera liczne ilustracje husarii, które powstały w epoce jej istnienia. Większą część z nich można podziwiać dzięki sfinansowaniu ich publikacji przez Marka Jakubiaka, właściciela Browaru Lwówek i Browaru Ciechanów, a prywatnie miłośnika husarii i bitwy wiedeńskiej. Serdecznie mu za to dziękuję.

Na końcu kwestia techniczna. Wszystkie uwagi poczynione w nawiasach kwadratowych oraz wytłuszczenia w tekstach źródłowych są mojego autorstwa.

 

Radosław Sikora

 

Husaria Jana Sobieskiego

• Sebastiano Cefali • Andrzej Maksymilian Fredro • Wjazd Michała Korybuta Wiśniowieckiego do Krakowa, 27 IX 1669 • Kazimierz Borkowski • Wespazjan Kochowski • Gaspar de Tende (Sieur de Hauteville) • Philippe Dupont • Wjazd Jana Sobieskiego do Krakowa, 30 I 1676 • Cosimo Brunetti • Jean Rousset de Missy • Laurence Hyde • Obraz bitwy pod Chocimiem 1673 roku • Jean François Regnard • Bernard Brulig • Francisco Fabro Bermundana • Stanisław Wojeński • Mansueto Lambardi • Françoise Paulin Dalerac • Martino Altomonte i jego twórczość artystyczna • Jan Franciszek Gosiewski • Anonima opisanie armii polskiej

Epoka Jana Sobieskiego upłynęła pod znakiem wojen z Imperium Osmańskim. Dla husarii była ona okresem odrodzenia po dramatycznym załamaniu, do którego doszło w 1652 roku, kiedy rzeź batohska zredukowała jej liczebność mniej więcej o połowę – z etatowych 1620 koni w drugim kwartale 1652 roku, do ledwie 864 koni etatu w trzecim kwartale tegoż roku.[1] W czasie potopu szwedzkiego (1655–1660) liczebność husarii koronnej pozostawała na bardzo niskim poziomie – etatowo oscylowała w okolicach 1000 koni.[2] A to oznacza, że w tym czasie stanowiła ona mniej więcej 5-6% zaciężnej, opłacanej przez skarb państwa, kawalerii koronnej.

Dzięki staraniom Jana Sobieskiego, najpierw hetmana, a później króla polskiego, zarówno procentowy udział husarii, jak i jej liczba ogólna znacznie wzrosły. W szczytowym momencie, a był nim rok 1683, Polska była w stanie powołać pod broń mniej więcej czterokrotnie większą liczbę (licząc według stanów etatowych) husarzy niż w dobie potopu! Było to olbrzymie osiągnięcie Sobieskiego, który znając i doceniając wartość husarii[3], konsekwentnie dążył do odbudowy tego rodzaju kawalerii.

Za początek epoki Sobieskiego przyjmuję rok 1666, kiedy to przyszły monarcha został hetmanem polnym koronnym. Jej koniec wyznacza śmierć króla Jana, do której doszło w roku 1696. Daje to łącznie okres trzech dziesięcioleci, z których pochodzić będą zaprezentowane poniżej źródła pisane i ilustracyjne. A wprowadzeniem do nich będzie opis husarii powstały u progu tej epoki.

***

Autorem pierwszej zaprezentowanej w tym rozdziale charakterystyki husarzy jest Sebastiano Cefali,[4] sycylijski literat, sekretarz marszałka wielkiego koronnego i hetmana polnego koronnego Jerzego Sebastiana Lubomirskiego. Cefali był także wychowawcą Stanisława Herakliusza Lubomirskiego, czyli syna wspomnianego Jerzego Sebastiana. Relacja Cefalego o stanie wojskowym i politycznym Polski, którą uzupełnił Krzysztof Massini, a którą zatytułowano Relazione dello stato politico e militare della Polonia del signor Sebastiano Cefali, powstała w roku 1664 lub też 1665. Spisano ją po włosku. Została wydana i w języku oryginalnym,[5] i dwukrotnie w tłumaczeniu na polski.[6] Konstanty Górski w swojej Historyi jazdy polskiej wykorzystał (minimalnie modyfikując) późniejsze tłumaczenie Rykaczewskiego.[7] Ta wersja opisu husarii była wielokrotnie cytowana tak przeze mnie, jak i przez innych historyków wojskowości polskiej, jednak porównanie jej z włoskim oryginałem pozwala stwierdzić, że ma wiele usterek.

Poniżej prezentuję wersję oryginalną (za edycją Domenico Caccamo) oraz tłumaczenie Ernesta Kowalczyka.

 

Sebastiano Cefali,

Relazione dello stato politico e militare della Polonia del signor Sebastiano Cefali

 

[s. 352] La milizia quarciane è composta d’Ussari, Cosacchi, Valacchi e Tartari. Gl’Ussari sono per qualità propria e per dignità militare li più riguardevoli: hanno non so che di somiglianza con gl’antichi uomini d’arme d’Italia, se bene nella disciplina e nella qualità dell’armi son differenti; vanno tutti coperti d’armi bianche con lancia che chiamano kopia, vòta dentro ma con fili di nervi e altre materie tenaci resa durissima e che con l’impeto del cavallo dal quale vien portata passa un’armatura. È lunga più d’una picca e ha sotto il [s. 353] ferro per pennone una banderia di taffettà stetta e lunga, che dal mezzo in giù si divide in due sempre restringendosi e arriva sino all’orecchio del cavallo. Ogni compagnia ha la propria livrea nelle bandiere e fusti delle lance, il troncone delle quali si posa in un tocco di corame molte volte addoppiato e fortissimo che pende dalla spalla della sella, sta congiunto alla staffa e si governa col piede. A banda manca dell’arcione portano una pistola e sotto alla coscia sinistra, legato alla sella, un koncerz, o stocco fortissimo e lungo con l’impugnatura parimente assai lunga, per servirsene, rotte le kopie, ad uso di lancia. Sopra all’armatura portano una pelle di tigre o di leopardo che a guisa di fascia s’unisce con le branche su la spalla sinistra. Dietro solevano portare due grand’ali d’avoltoio che nel correre gran fracasso, ma al presente pochi le usano. Oguno per il meno serve per tre e deve dare sotto la compagnie due uomini di garbo cosi ben armati e montati come lui, li quali però, a distinzione dei padroni, portano le pelli d’orso o di lupo, l’ali e hanno di più il carabino. Usano nel combattere l’ordinanze di fronte larghe, e di fianco mai passano le tre file; onde le compagnie quando son numerose si dividono in truppe acciò tutti possino valersi della lancia, loro arme principale.

Questa sorte di milizia per la guerra co’ Tartari e Cosacchi fu quasi disusata, perché con un nemico che non aveva ordinanze ferme era affatto inutile, ma con l’occasione della guerra suedese e moscovitica è tornata di nuovo in fiore. La nobiltà primiera che va a servire in guerra, conforme il costume del paese, entra in questa milizia e gl’officiali veterani che hanno comandato in compagnie di Cosacchi e altri reggimenti inferiori non si sdegnano d’arrolarsi come soldati semplici.

Li reggimenti nella milizia polacca sono variabili secondo la disposizione de’ generali, che di molte compagnie diverse formano un reggimento e ne dànno il comando ai capitani più provetti o a personaggi di gran qualità. Una compagnia d’Ussari costa molto più d’un reggimento di cavalleria o fanteria forestiera, e massime al capitano, che oltre alle kopie o lance, che deve dare del suo, suole usare con loro generosità straordinaria nel presentarglie e banchettargli.

L’anno 1661 in tutto l’esercito v’erano solamente sei compagnie: una del re di 200, della quale era tenente il Czarniecki palatino di Kiovia, una del generalissimo Potocki di 200, una del gran maresciallo di 200, una del principe Zamoyski di 100 e due del fra- [s. 354] tello e figlio del gran maresciallo, di 100 l’una. In una compagnia di 200 uomini li soldati nobili non saranno più di 60, che con le genti che devono montare fanno il complimento del numero. Li nobili non fanno più che due file larghe, seguiti dalla musica di trombe, timpani e sulmaszy (specie di flauto) che li distingue da’ servitori.

Li soldati nobili, tanto Ussari che Cosacchi, sono volgarmente chiamati towarzyszy, che vuol dir l’istesso che in latino commilitones, e sono talmente onorati che gl’istessi generali anco nell’atto del comando li chiamono signori fratelli.

 

Czyli:

 

[s. 352] Wojsko kwarciane składa się z husarzy, kozaków, wołochów i tatarów. Husarze są, ze względu na swoje zalety i powagę wojskową, najbardziej szanowani: mają w sobie coś z dawnych uomini d’arme[8] z Italii, choć różnią się dyscypliną i jakością uzbrojenia; wszyscy są uzbrojeni w białą broń, w tym w lancę, którą nazywają kopia, pustą w środku, lecz dzięki ścięgnom i innym wytrzymałym materiałom porządnie usztywnioną,[9] i która, dzięki pędowi konia, na którym jest niesiona, przebija zbroję.[10] Jest dłuższa niż pika[11] i ma pod [s. 353] żeleźcem [grotem] jako proporzec długą i wąską chorągiewkę z tafty, która od połowy w dół się rozdziela, cały czas zwężając się i dochodzi aż do ucha konia. Każda kompania [rota/chorągiew jazdy] ma własne barwy na proporcach i drzewcach lanc, których [to kopii] trzpień umieszcza się w bardzo wytrzymałym kawałku skóry [toku], wielokrotnie złożonej, który zwisa od łęku siodła, [tok] styka się [congiunto][12] ze strzemieniem i jest kierowany stopą. Po lewej stronie siodła noszą pistolet, a pod lewym udem przytroczony do siodła koncerz, czyli rodzaj długiego i bardzo mocnego miecza z odpowiednio długą rękojeścią, która służy jako lanca, po tym jak złamią się kopie.[13] Na zbroi noszą skórę tygrysa lub lamparta, która, jakby wstęgą, łączy się łapami na lewym ramieniu. Z tyłu [towarzysze husarscy] zwykli byli nosić dwa wielkie skrzydła sępa, które w pędzie [powodowały] wielki szum, ale obecnie nieliczni ich używają. Każdy [z nich] służy co najmniej za trzech i musi przyprowadzić kompanii [chorągwi] dwóch mężczyzn na poziomie, tak dobrze uzbrojonych i dosiadających koni, jak on sam, którzy jednak, w odróżnieniu od swoich panów, noszą skóry niedźwiedzia lub wilka, skrzydła i dodatkowo karabin. Używają w walce szyków o szerokim froncie, na flance nigdy nie przekraczają trzech szeregów [czyli szykują się w nie więcej niż trzy szeregi];[14] stąd kompanie [chorągwie], gdy są liczne, dzielą się na [mniejsze] oddziały po to, by móc wykorzystać swoją główną broń, lancę.[15]

Ten rodzaj wojska był niemal niewykorzystany w wojnie z Tatarami i Kozakami, ponieważ wobec wroga, który nie miał ustalonego szyku, był zupełnie bezużyteczny,[16] jednak przy okazji wojen szwedzkiej i moskiewskiej powrócił znowu do świetności.[17] Najlepsza szlachta, która służy na wojnie, zgodnie z obyczajem kraju, wchodzi w skład tego wojska, a doświadczeni oficerowie, którzy dowodzili kompaniami [chorągwiami] Kozaków i innymi regimentami [pułkami] o niższym [od husarii] statusie, nie uznają za dyshonor zaciągnąć się [do husarii] jako prości żołnierze [towarzysze].

Regimenty [pułki] wojska polskiego różnią się w zależności od rozporządzeń generałów [hetmanów], którzy z wielu różnych kompanii [chorągwi] formują regiment [pułk] i powierzają jego dowództwo najbardziej doświadczonym kapitanom [rotmistrzom] lub osobom o wybitnych cechach. Kompania [chorągiew] husarzy kosztuje dużo więcej niż regiment [pułk] kawalerii albo piechoty cudzoziemskiej, a największe wydatki ponosi kapitan [rotmistrz], który, poza kopiami, czyli lancami, które musi zapewnić z własnej kieszeni, zwykł im [towarzyszom] wyświadczać niespotykaną hojność, dając im prezenty i goszcząc ich przy stole.

W 1661 roku w całym wojsku [koronnym] było jedynie sześć kompanii [chorągwi husarskich]:[18] jedna królewska, licząca 200 [stawek żołdu, czyli tzw. koni[19]], której porucznikiem był wojewoda kijowski Czarniecki,[20] jedna dwustu[konna] hetmana [wielkiego koronnego Stanisława] Potockiego,[21] jedna dwustu[konna] marszałka wielkiego [koronnego, Jerzego Sebastiana Lubomirskiego],[22] jedna stu[konna] księcia [Jana] Zamoyskiego[23] i dwie [kolejne chorągwie husarskie, to jest] [s. 354] brata [był nim Aleksander Michał Lubomirski] i syna wielkiego marszałka [koronnego, Jerzego Sebastiana Lubomirskiego, którym to synem był Stanisław Herakliusz Lubomirski], z których każda miała po sto [koni].[24] W kompanii dwustuosobowej żołnierzy ze szlachty [towarzyszy] nie będzie więcej niż 60, zaś liczby dopełniają ludźmi [pocztowymi], których muszą wyprawić. Szlachta [towarzysze] ustawia się w najwyżej dwóch szerokich szeregach, następnie idzie muzyka [złożona z] trąb, bębnów [kotłów] i sulmaszy (rodzaj fletu) [surmy], która rozdziela ich od sług [pocztowych].

Szlachetnie urodzeni rycerze, tak husarze, jak i kozacy, są w języku miejscowym nazywani towarzyszy [towarzysze], co znaczy to samo, co po łacinie commilitiones i są do tego stopnia szanowani, że sami dowódcy w rozkazach zwracają się do nich per „panowie bracia”.

***

Już w epoce Jana Sobieskiego, a dokładnie w 1670 roku, opublikowano tekst Nowe Uważenia Porządku Woiennego, Względem Artykułow dawnych Woyskowych Seymem niekiedy Roku Pańskiego MDCIX. zatwierdzonych. To jest. W iakim porzadku Zołnierz, a zatym Woysko ma bydz zatrzymane? bez czego, po te czasy, nie dostawało sieła.[25] Jego autorem był kasztelan lwowski Andrzej Maksymilian Fredro. Choć wydrukowano go w roku 1670, powstał jednak nie później niż w roku 1668.[26]

Tekst Fredry ma charakter odmienny od zaprezentowanego powyżej opisu Cefalego. O ile Cefali przedstawił znaną sobie rzeczywistość, o tyle Fredro poszedł dalej – spisał swoje zalecenia, jak poprawić ten stan. Stąd też niemal brak w tekście pochwał dobrych stron wojska polskiego, za to pełno opisów niedociągnięć i wad, których wyeliminowanie miało usprawnić armię.

Opinie Fredry, same w sobie ciekawe, mają dla nas ograniczone tylko znaczenie, gdyż celem tego rozdziału jest przedstawienie rzeczywistości doby Jana Sobieskiego, a nie wizji jej zmian. Dlatego pominę wszelkie rozważania Fredry co do sugerowanych reform, a zaprezentuję jedynie te fragmenty, w których Fredro odnosi się do istniejącej rzeczywistości. I tak, punkt pierwszy, a zarazem całe dzieło Nowe Uważenia Porządku Woiennego, Fredro zaczyna zdaniem:

 

Często dzieie się, iż Towarzystwo (ba y Porucznicy) od Chorągwie odieżdżaią przez długi czas nie powracaiąc, przez co na Stanowiskach w Pacholikach wielka swawola, ćwiczenie Żołnierskie ustaie, y w ciągnieniach przez swawolną czeladź, łupiestwa bywaią.[27]

 

Po wywodach, jak temu zapobiec, dodaje:

 

[...] pospolicie Żonate Towarzystwo naywięcey przyczyn odiazdu szukają. będąc rozdwoieni między Woyną, a Gospodarstwem, iż tedy zaden nie może dwiema Panom służyć, Ojczyźnie y prywacie.[28]

 

Co skutkowało tym, że:

 

[...] okrom niepilności dla rozdwoioney myśli, naywiększa ciężkość vbogim ludziom, w ciągnieniu y na stanowiskach bywa, gdy takiemu siła do mieszka, y do wozu, z osobna żenie do domu potrzeba.[29]

 

W punkcie trzecim Fredro opisuje sposób, w jaki chorągwie kawalerii (w tym husarii) powinny ćwiczyć, przy czym wtrąca spostrzeżenie:

 

A że się o Bandoletach namieniło, ktore barzo krotkie teraz. Dla tegosz mniey przydatne [...][30]

 

W punkcie piątym Fredro stwierdza:

 

Zagęściło się, przez zbyteczne bespieczeństwo swawolnieyszych, że pod pretextem nawiedzenia Szlachcica w domu, hałasy piiane wszczynają, nie skromnie się zachowuią, w nadzieię kompaniey [towarzystwa] grzeszac.[31]

 

Co prawda w tym wypadku nie ma całkowitej pewności, że uwaga odnosi się również do husarii, ale nie wydaje się, żeby akurat husarze byli pod tym względem wyjątkiem.

W punkcie dziesiątym Fredro zajmuje się panującym w wojskach narodowego autoramentu obyczajem ucztowania:

 

[...] umyślne uczty y biesiady powstawaią, między Towarzystwem, zkąd przez drogie trunki, zniszczenie następuie, y rożnej sweywoli okazya bywa. [...] Bo ten iest Punkt, na ktorym się wszelka dobra woienność Polska, rozbiła.[32]

 

W kolejnym punkcie Fredro wskazuje na jedno ze źródeł wszczynania walk między towarzystwem (to jest kompaniją):

 

Lubo hałasy i roskrwawienia, z dawna zakazane, iednak y gołe słowa przymawiaiące, ktoremi rospuszczonej gęby człowiek, pod kształtem nie poskromionych zartów, natrętliwie drugiemu dorzuca, okazyą (by też nayskromnieyszemu) daiąc do odpowiedzi, y porawania się do broni. [...] z kąd czasem, cała Kompania [całe towarzystwo chorągwiane], gdy się ieden przy drugim wiąże, w zaboy zobopolny przychodzi.[33]

 

W punkcie dwunastym Fredro piętnuje rzucanie się żołnierzy na łupy:

 

Bo zatym łakomstwem, w poł wygrane bitwy, przegrane znowu za nieostrożnością Zołnierską, bywaią.[34]

 

W kolejnym punkcie radzi, aby zakazać luźnej czeladzi (z wyjątkiem tej, która podprowadza zapasowe konie dla walczących żołnierzy) w czasie bitwy wyjeżdżać z obozu:

 

Bo luźni, niepotrzebnie z obozu wychodzac, albo się na łupach bawią, albo przez nieostrożność, w ręce nieprzyiacielskie wpadaią, serce nieprzyiacielowi czynią, wrzaski y trwogę wszczynaią, z kąd ięzyka łatwe bywa nieprzyiacielowi dostanie.[35]

 

Odnosi się to, oczywiście, i do luźnej czeladzi obecnej w pocztach husarskich. Również punkt czternasty odnosi się do luźnej czeladzi. Pada tam stwierdzenie:

 

[...] lubo na luźnych płaca nie idzie [to znaczy luźna czeladź nie jest opłacona ze skarbu], iednak z chleba Rzeczypospolitey żyią, w ciągnieniu y na stanowisku.[36]

 

W punkcie osiemnastym Fredro notuje:

 

Ieżeli całą Oyczyznę co pustoszy, iako leniwe ciągnienia żołnierskie, z Obozu y do Obozu [...][37]

 

Po opisaniu, jak temu zapobiec, w tym samym punkcie dodaje:

 

Zaden przytym Zołnierz, konny y pieszy, nie ma się wozić z żoną w ciagnieniu, a daleko więcey z iaką inszą Białągłową [...] bo tacy na ludzki koszt, radzi rożne wczasy sobie obmyśliwaią, a zatym podwody biorą, ktore naybarziey ludzi niszczą.[38]

 

W kolejnym punkcie Fredro potępia obserwowany wśród kawalerii narodowego autoramentu zbytek:

 

Srebrnych Rządow, Rządźikow, y siedzeń haftowanych, lubo tasiem iedwabnych, okrom gołego rzemienia, także na sukniach bławatu, okrom sukna, albo futer drogich (okrom Lisow, Popielic, Wilkow, Baranow) [...] niech się nie godzi, ani w Oboźie, ani za obozem zażywać, Towarzystwu y Porucznikom; Rotmistrzom zaś y inszym w zgore idącym, w obozie tylko nie zażywać, dla dobrego przykładu; Acz y za obozem, woyskowey myśli mąż tego nie uczyni, bo to daremne zniszczenie (y wystawiania się ieden nad drugiego, aby się podleyszym nie zdał między Towarzystwem) przynosi, a serca do bitwy nie dodaie, owszem go nieprzyiacielowi, dla otrzymania sporego łupu, naprawuie, wozy daremnie obciążaiąc [...].[39]

 

W punkcie dwudziestym pierwszym Fredro stwierdza, że tabor polski jest zbyt duży, gdyż taborem tym:

 

[...] się przeprawy zacieśniaią [korkują], Woysku do prędszego pospiechu, przeszkoda bywa [...][40]

 

Jednak, mimo że Fredro był zwolennikiem zmniejszenia taboru, nie zgadzał się z opinią niektórych mu współczesnych, aby całkowicie pozbawić towarzystwo wozów:

 

[...] gdyż spustne rzeki nie są częste u nas, ani wozow nie masz z publicznego skarbu opatrzonych, ktoremi by żywność za woyskiem wieźiona była, dla przedaży. Często przytym w borgowey służbie zostaie żołnierz [zostaje w służbie, podczas gdy skarb państwa zalega mu z żołdem], że nia ma za co kupić, a luboby miał, nie dostał by zawsze, w tak wielkiey kupie, żywności.[41]

 

W punkcie dwudziestym siódmym Fredro wspomina o obyczajach luźnej czeladzi, która wybierała z okolicy żywność i dostarczała ją wojsku. Czasami działo się to dość chaotycznie, bez porządku i wtedy:

 

[...] wielkie na całe Woysko, zachodzą mieszaniny, bowiem luźni biegaiąc rozsypką tam, owdzie, ieden przed drugim chwytaiąc, pustoszą y ogłodzaią kraie, że całemu Woysku, na dokończeniu dobrey rzeczy, nie dostanie żywności, konie bieganiem pomorzą, a naywiększa, w nieprzyiacielskie ręce padaią, zkąd gotowe dostanie ięzyka.[42]

 

Dokładzie Fredro podaje kilka kapitalnych komentarzy dotyczących uzbrojenia husarzy. I tak, zalecając, aby każdy towarzysz zabierał ze sobą cztery komplety grotów dla swojego pocztu, wyjaśnia:

 

[...] bo gdy za gęstemi utarczkami, kopij nie stanie [zabraknie], może lekkie młodociane iedliczki y sośienki w leśie wyćiąwszy, y wysuszywszy, miasto [zamiast] krotkiey kopije, leda grot przyprawiwszy zażyć. Co pod czas Moskiewskiey woyny, za Zygmunta Krola, z pożytkiem Woyska naszego, zażywano.[43]

 

Jest on też przeciwnikiem używania proporców na kopiach, gdyż:

 

Z Proporcem cięsska kopija, a za tym ramię wysili, y nie tak rzeźwia, do władania szablą, zostaie ręka, koń się przy tym ufatyguie: A druga, że przyidzie przez las, przez chrosty, kopije złożywszy przechodzić, lubo (ex arte militari, aby nieprzyiaciel szyku nie postrzegł) w poł uiąwszy, zniżyć pokoniu, co dla przeszkadzaiącego Proporca, uczynić nie łatwo. Naostatek, w Proporcach iest koszt daremny, gdyby oraz Husarza wiele, w nagłey Rzeczypospolitey potrzebie, zaciągać przyszło.[44]

 

Najciekawsza jednak uwaga na temat kopii husarskich pada później – już przy opisie oręża jazdy kozackiej:

 

[...] kopija dobra, na spiśnika Piessego Niemieckiego, na Husarzow Węgierskich, y Tureckie Dzidy, dla rozerwania, y przesiągnienia długośćią swoią.[45]

 

Czyli kopia była dobra między innymi przeciwko niemieckim pikinierom, bo była dłuższa od piki. Istotne w tym kontekście jest zalecenie Fredry, aby miała ona długość ośmiu i pół łokcia,[46] czyli około 5,1 m.[47] W owym czasie musiała być to wielkość wystarczająca, aby zachować podaną przez Fredrę przewagę długości kopii nad piką.

Co prawda Andrzej Maksymilian Fredro nigdzie nie zaznaczył, że husarze używali łuków i dzid, ale ponieważ wynika to z innych źródeł (część z nich podam poniżej), to nie od rzeczy będzie zacytować opinię kasztelana lwowskiego na ich temat:

 

Co z strony łukow, y Dzid, że natura y chybkość tego oręża, rozsypką y harcem (uieżdzaiąc rękę) w uzywaniu iest naylepsza; Tedy, aby porządek szeregow, kolano z kolanem potykaiąc się, utracony nie był, y dobra sprawa [szyk] następowania do boiu, powoli nie ginęła, rzedzey używane, albo cale w Woysku poniechane będą, łuki y Dzidy.[48]

 

Przy czym, co ciekawe, owe dzidy nie były, zdaniem Fredry, tożsame z zalecanymi przez niego dla jazdy kozackiej rohatynami. Kasztelan lwowski nie wyjaśnia jednak, czym się różniły. Mogę się tylko domyślać, że długością, gdyż rohatyny zalecane przez Fredrę miały osiągać od pięciu do pięciu i pół łokcia długości[49] (ok. 3–3,3 m).

 

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

 

Przypisy

[1] Sikora, Fenomen, s. 251. O różnicach między etatową a rzeczywistą liczbą husarzy czytaj w rozdziale Ślepe poczty, ślepe konie, ślepe porcje.

[2] Sikora, Fenomen, s. 251.

[3] Charakterystyczne jest zdanie króla Jana III Sobieskiego zawarte w projekcie wojskowym przedstawionym sejmowi w 1676 roku: „Usarskich chorągwi jako najwięcej mieć życzę, ponieważ i teraźniejsza, i dawniejsza pokazała to na oko eksperiencja [doświadczenie], że to jest robur militiae [siła wojska] [...] bo z nich i ozdoba, i obrona, a nade wszystko, że takiej milicji [siły zbrojnej] żaden inszy nad polski naród nie ma i mieć nie może [...]” (Sobieski, Sposób, s. 145).

[4] Informacje o nim podaję za: Chynczewska-Hennel, Rzeczpospolita, s. 226; Caccamo, Cefali, s. 315–316.

[5] Osservatori italiani della crisi polacca a metà del Seicento. Relazione dello stato politico e militare della Polonia del signor Sebastiano Cefali. „Archivio Storico Italiano”, t. 132, opr. Domenico Caccamo, Florencja 1976.

[6] Pierwsze tłumaczenie wyszło spod pióra Władysława Kulczyckiego, a opublikowano je jako: Sprawozdanie ze stanu politycznego i wojskowego Polski przez JMć Pana Sebastyana Cefali, Sekretarza Jerzego Lubomirskiego Marszałka W. Kor., w: „Czas. Dodatek miesięczny” t. XVI, rok czwarty, Kraków 1859. Drugie tłumaczenie, Erazma Edwarda Rykaczewskiego, wydano jako: Relacya o stanie politycznym i wojskowym Polski przez Sebestyana Cefali sekretarza Jerzego Lubomirskiego marszałka i hetmana polnego koronnego z roku 1665, z notami dodanemi przez hr. Krzysztofa Masini sekretarza króla Jana Kazimierza, w: Relacye nuncyuszów apostolskich i innych osób o Polsce od roku 1548 do 1690 t. 2, Berlin–Poznań 1864.

[7] Górski, Historia, s. 64–65.

[8] Termin ten nie ma swojego ścisłego odpowiednika w języku polskim. Oznacza zawodowego żołnierza (zazwyczaj kawalerzystę), dobrze uzbrojonego (często noszącego pełne uzbrojenie płytowe) i dobrze wyszkolonego w posługiwaniu się bronią. Najbliższym mu polskim odpowiednikiem byłby „rycerz”, choć w istocie nie wszyscy uomini d’arme byli pasowanymi rycerzami.

[9] O kompozytowej budowie kopii w: Sikora, Fenomen, s. 49–54.

[10] Więcej o przebijaniu zbroi przez kopie husarskie w: Sikora, Taktyka, s. 180.

[11] To bardzo istotne stwierdzenie pojawi się jeszcze w dwóch relacjach (Andrzeja Maksymiliana Fredry i Françoise Paulina Daleraca), które cytuję w dalszej części tego rozdziału.

[12] Congiunto – słowo to może oznaczać zarówno „złączyć”, „połączyć na stałe”, jak i „zetknąć”. Nie jest pewne, w jakim znaczeniu użył go tutaj Cefali. Najprawdopodobniej jednak chodzi o stykanie się toku ze strzemieniem, gdyż żadne inne źródło nie podaje, aby toki były do strzemion przymocowane. Za to jest wiele źródeł obrazujących toki niedotykające strzemion.

[13] Obszernie o koncerzach i ich używaniu przez husarzy w: Sikora, Taktyka, s. 159–166.

[14] Obszernie o szykach husarii w rozdziale Szyki. Także: Sikora, Taktyka, s. 314–321.

[15] Opisany tu proceder podziału poszczególnych chorągwi husarskich na mniejsze oddziały znajduje potwierdzenie w opisie bitwy stoczonej 8 X 1660 nad rzeką Basią. Jak zanotował jej uczestnik: „chorągwie husarskie, których było dziewięć, rozdzielono – kożdą na trzy szwadrony, a za kożdym szwadronem pancerną chorągiew. Było tedy wojsko tak ozdobne, że się zdało, że jest husaryi ze sześć tysięcy” (Pasek, Pamiętniki, s. 69). Echa opisanego tutaj procederu taktycznego widoczne są w opublikowanym w roku 1668 przez Andrzeja Maksymiliana Fredrę dziele Militarium seu axiomatum belli ad harmoniam togae accomodatorum libri duo. Fredro zalecał w nim podział poszczególnych chorągwi na 3 lub 4 części, opisując ich ustawienie względem siebie i sposób użycia w bitwie (Sikora, Taktyka, s. 116). O zaletach i wadach takowych podziałów w: Sikora, Taktyka, s. 115–116.

[16] Krytykę poglądu o braku użyteczności husarii w walkach z Tatarami i Kozakami zawarłem w: Sikora, Fenomen, s. 71–78.

[17] O respekcie, jakim wśród Rosjan cieszyła się husaria w: Sikora, Taktyka, s. 94, 97; Sikora, Niezwykłe, s. 109; Sikora, Z dziejów, s. 11; Diariusz kampanii, s. 108; Diaryusz wojny z Szeremetem, s. 147; Lubomirski, Wojna, s. 41–42. Do podanych tam świadectw dorzucę kolejne, z 1633 roku: „[...] ten kapitan lejtnant, widząc woysko iezdne, bardzo się mu dziwował y powiedział, zesmy niczym nie straszni Moskwie iako temi płatnikami, iako oni usarza zowią, y iako oni w obozie nieprzyiac.[iela] na nic barziey nie respectowali, iako na usarza naszego, p[owi]edaiąc, ze o insze woysko łacnoby sie beli kusieli [uderzyliby na nie]; y gdy mu powiedziano, ze to ieszcze nie wszytka iazda, bo ich częsc z hetmanem koronnym w pierwszym pułku poszła, powiedział, ze takim woyskiem mozecie nieprzyiac.[iela] zniesc i pusc az pod stolicę [Moskwę]” (Dyaryus, s. 60). O respekcie, jakim cieszyła się husaria wśród Szwedów, w: Sikora, Niezwykłe, s. 89–90, 92; Radziwiłł, Rys, s. 23; Diariusz Woyny Pruskiey w Roku 1626 przeciw Gustawowi Xiązeciu Szwedzkiemu Sudermanskie. (Archiwum Państwowe w Gdańsku, dział 48, nr 300, 53, s. 359–360); Gordon, Diary, t. 1, s. 113 (porównaj także przypis nr 147).

[18] Podane przez Cefalego informacje są nieprecyzyjne. Zdaniem Jana Wimmera (Wimmer, Materiały [...] 1660-1667, s. 224), w 1661 roku w wojsku koronnym było 8, a nie tylko 6 chorągwi husarskich. Oprócz wymienionych przez Włocha była także druga chorągiew królewska pod porucznikiem Ludwikiem Niezabitowskim o liczebności 130, 112, 106 i 113 stawek żołdu w kolejnych kwartałach tego roku. A oprócz niej również chorągiew wojewody ruskiego (od 22 VII 1664 wojewody kijowskiego) Stefana Czarnieckiego o liczebności 192, 203, 198 stawek żołdu w pierwszych trzech kwartałach 1661 roku (brak danych dla ostatniego kwartału). Oprócz husarii w Koronie była również husaria na Litwie, której Cefali w ogóle nie odnotował w swoim spisie jednostek.

[19] Etatową liczebność chorągwi, a ewidentnie o nią tutaj chodzi, określano w tak zwanych koniach, czyli stawkach żołdu, przypadających na opłacenie danej jednostki. Między rzeczywistą liczbą koni (czy też żołnierzy) a liczbą stawek żołdu danej jednostki zawsze były różnice, o czym obszernie w dalszej części książki.

[20] Porucznikiem tej chorągwi był nie wojewoda kijowski (w 1661 wojewoda ruski) Stefan Czarniecki, lecz starosta kaniowski Stefan Stanisław Czarniecki – bratanek wojewody kijowskiego Stefana. W poszczególnych kwartałach 1661 roku chorągiew ta liczyła 169, 175, 174 i 169 stawek żołdu (Wimmer, Materiały [...] 1660-1667, s. 224).

[21] W poszczególnych kwartałach 1661 roku liczyła 158, 154, 170 i 175 stawek żołdu (Wimmer, Materiały [...] 1660-1667, s. 224).

[22] W pierwszych trzech kwartałach 1661 roku liczyła 147, 140 i 147 stawek żołdu. Brak danych dla ostatniego kwartału (Wimmer, Materiały [...] 1660-1667, s. 224).

[23] W pierwszych trzech kwartałach 1661 roku liczyła 106, 89 i 165 stawek żołdu. Brak danych dla ostatniego kwartału (Wimmer, Materiały [...] 1660-1667, s. 224).

[24] W rzeczywistości roty te były liczniejsze, niż podaje Cefali. Chorągiew Aleksandra Michała Lubomirskiego liczyła 134, 149 i 149 stawek żołdu w pierwszych trzech kwartałach 1661 roku. A chorągiew Stanisława Herakliusza Lubomirskiego odpowiednio 143, 138 i 125 stawek żołdu. Dla czwartego kwartału brak danych dla obu tych jednostek (Wimmer, Materiały [...] 1660-1667, s. 224).

[25] Tekst ten wydrukowano na stronach 234–294 zbioru pism Andrzeja Maksymiliana Fredry zatytułowanego Zwierzyniec Ieidnorozcow Z Przydatkiem, Rożnych Mow, Seymowych, Listow, Pism y Dyskursow, tak Polskich, iako y Łacińskich przez Franciszka Glinke Zebrany y Ogłoszony, Lwów 1670. W XIX w. wydał go ponownie Kazimierz Józef Turowski jako Nowe Uważenia Porządku Wojennego względem artykułów dawnych wojskowych, sejmem niekiedy r. pańs. 1609 ztwierdzonych, to jest: W jakim porządku żołnierz, a zatem wojsko ma bydź zatrzymane? bez czego po te czasy nie dostawało siła na stronach 3–43 zbioru zatytułowanego O porządku wojennym i o pospolitem ruszeniu małem, Andrzeja Maksymiliana Fredry. (Wyimek z Zwierzyńca Jednorożców, wydanego przez Franciszka Glinkę 1670 r. we Lwowie), Sanok 1856.

[26] Franciszek Glinka, czyli wydawca pism Fredry, na odwrocie strony tytułowej informuje, że zebrał je w roku 1668.

[27] Fredro, Nowe, s. 234–235 (wyd. z r. 1670).

[28] Tamże, s. 236.

[29] Tamże.

[30] Tamże, s. 238 (błąd drukarski podaje s. 248).

[31] Tamże, s. 240.

[32] Tamże, s. 243.

[33] Tamże, s. 244.

[34] Tamże, s. 245.

[35] Tamże, s. 246.

[36] Tamże, s. 247.

[37] Tamże, s. 249.

[38] Tamże, s. 252.

[39] Tamże, s. 252–253.

[40] Tamże, s. 255.

[41] Tamże, s. 256.

[42] Tamże, s. 269.

[43] Tamże, s. 284. Choć Fredro powołuje się na wojnę z Wielkim Księstwem Moskiewskim, która toczyła się za panowania Zygmunta III Wazy w latach 1609–1618, to husaria używała substytutów kopii także znacznie później (Sikora, Fenomen, s. 69–70).

[44] Fredro, Nowe, s. 284.

[45] Tamże, s. 286.

[46] „Kopija ma bydź, na pułdziewięta łokcia wzdłuż” (tamże, s. 285).

[47] W roku 1565 konstytucją sejmu piotrkowskiego ujednolicono długość łokcia dla całej Korony. Odtąd łokieć krakowski stał się łokciem koronnym (Volumina Constitutionum t. II, v. I, s. 169; Adamczyk, Ceny w Lublinie, s. 17). Pewnym problemem pozostaje jednak określenie długości tego łokcia. W starszych opracowaniach spotyka się przelicznik 1 łokieć krakowski = 0,5494 m. W nowszych jest to 0,59554 m.

[48] Fredro, Nowe, s. 286.

[49] Tamże, s. 285–286.