swiatebookow

Zachłanni

Magdalena Żelazowska,

Troje trzydziestolatków. Trzy marzenia. Trzy precyzyjnie opracowane plany, jak je zrealizować. Tytułowi „zachłanni...

Sortuj:
Nowe nauki dla przebudzenia ludzkości. Przekaz Jezusa Chrystusa

Nowe nauki dla przebudzenia ludzkości. Przekaz Jezusa Chrystusa

Zobacz na swiatebookow.pl

21,60 zł

Autor: Virginia Essene

Kategoria: religia

Wydawnictwo: Ośrodek Twórczej Świadomości Ziemia Nova

ISBN: 978-83-937385-1-9

Format: EPUB,MOBI

Tagi:


Nowe nauki dla przebudzenia ludzkości zostały spisane przez Virginię Essene, by przekazać mieszkańcom Ziemi słowa samego Jezusa Chrystusa. Jezus przemówił do nas dziś, by przypomnieć nam, kim jesteśmy, po co przybyliśmy na Ziemię i dokąd możemy zawędrować, gdy otworzymy się na urzeczywistnienie osobistego i planetarnego duchowego planu. Opowiada o prawdziwym znaczeniu swojej misji 2000 lat temu, ale przede wszystkim skupia się na wyzwaniach stojących współcześnie przed ludzkością i możliwościach wsparcia jej ewolucji do wyższej świadomości.
Virginia Essene od 1986 przekazuje przesłania Jezusa Chrystusa i innych istot wyższych wymiarów. Jest autorką lub współautorką kilkunastu książek, w tym wydanej w jęz. polskim Cywilizacja Hatorów i beststellera z Sheldanem Nidle You Are Becoming A Galactic Human (Stajesz się człowiekiem galaktycznym). Prowadzi fundację Share Foundation, której celem jest ochrona życia na Ziemi.

Posłowie

Cieszę się ogromnie, że mogę podzielić się z wami kilkoma osobistymi refleksjami na temat zmian, jakie dokonały się w moim życiu dzięki medytacji, modlitwie i kontemplacji. Utorowały mi one drogę do zaakceptowania intuicji, inaczej — łączności z Bogiem, stając się częścią mojego codziennego życia. Przejawiło się to do tego stopnia, że zdobyłam się na spisanie tych uwag Mistrza, znanego pod imieniem Chrystus. Jestem pewna, że to moja wieloletnia praktyka medytacji, szczere pragnienie służby i jednocześnie gotowość poświęcenia temu przedsięwzięciu odpowiedniej ilości czasu przyciągnęły jego energię do mnie. Chrystus powiedział mi też, że wielu chrześcijan uwięziło go w przeszłości, która już dawno minęła, a on pragnął spotkać kogoś, kto pozwoliłby mu być tak rozwiniętą istotą, jaką jest obecnie.

Jeśli powiem, że czułam się zaszczycona otrzymaniem tych informacji, odda to zaledwie cząstkę głębokiej radości, jaka mnie ogarnęła. Lecz przyznam szczerze, że towarzyszyły mi też obawy i brak poczucia własnej wartości. Mimo wielu lat psychologicznego treningu i starań wątpiłam, czy moja osobowość jest dostatecznie silna i bezpieczna, żeby podołać takiemu zadaniu.

Kiedy pierwszy raz poproszono mnie o podjęcie się tej pracy, zadawałam sobie stale pytanie: „Ale dlaczego ja? Dlaczego to ja, skoro jest tylu innych dobrych ludzi?”. I otrzymałam odpowiedź w formie łagodnej otuchy: „Ponieważ ty pragniesz poznać prawdziwego mnie, pragniesz służyć i pozwoliłaś, bym wkroczył w twoje życie”. I nieustannie powtarzano mi, że Ziemia jest planetą wolnej woli, aby więc spotkać istoty duchowe, musimy o to poprosić, z własnej woli wyrazić zgodę na współpracę.

Muszę przyznać także, że konieczne było zmierzenie się z największym ze strachów. Bałam się, że mi to „nie wyjdzie” i wówczas ludzie będą się ze mnie naśmiewać, odsuną się ode mnie, zaczną krytykować. Lękałam się też, że moja natura zwykłego śmiertelnika zniekształci prawdę tego przekazu. Obawiałam się tak wielu rzeczy. I doświadczałam tego mimo radosnej współpracy z tą wielką istotą, która twierdziła, że już wcześniej pracowaliśmy razem i była wdzięczna za moją ponowną pomoc.

Mimo to wątpliwości i obawy towarzyszyły mi nieustannie, gdy Jezus zaczął przemawiać do mnie. Złamałam sobie nawet palec u nogi, co mogło symbolizować odczuwany przeze mnie brak stabilności uczuciowej i umysłowej. Początkowo niszczyłam wszystkie taśmy, na których nagrywałam swój głos, sztywniały mi też palce, kiedy siedziałam w ciszy przed maszyną do pisania, gotowa, aby usłyszeć przesłanie, które miałam utrwalić. I wyznam, że dopóki się nie poddałam i nie odprężyłam w spokoju medytacji, Jezus musiał zmagać się, aby jego głos zaczął docierać do mojego umysłu.

Zadawałam mu często pytanie: „Jezu, czy ktokolwiek uwierzy w to, co robię?”. Bo chociaż jestem znaną ze zdrowych zmysłów nauczycielką wyższej uczelni, czułam, że ludzie mogą mnie uznać za osobę niespełna rozumu.

Jakże cierpliwie rozwiewał on wszystkie moje obawy, z jaką miłością prowadził mnie krok po kroku w tych pierwszych dniach. Ale dopiero wówczas, gdy poczułam między nami ścisłą więź, zgodziłam się czynić notatki do tej książki — i pracowałam dzień po dniu, nie wiedząc dokładnie, dokąd prowadzić będzie kolejny przekaz.

W końcu, po prawie sześciu miesiącach pracy, wyłonił się spójny wzór, w którym przekazy z każdego dnia pasowały doskonale do siebie i przybrały formę książki o dziewięciu rozdziałach. Czasami czułam, jak Jezus szuka w mym umyśle słowa, by opisać jakieś pojęcie, i nie znajduje go od razu. Decydował się wtedy na użycie synonimu, który nie był najwyraźniej jego pierwszym wyborem. Czasami wyzwalał mentalne obrazy, symbole i pliki światła, które przytłaczały mnie swoją intensywnością i zawartością. Musiałam go wtedy prosić, żeby zwolnił i powtórzył to jeszcze raz po kolei. Mimo to twierdził, że radzę sobie dobrze i był zadowolony z mej energii i pomocy. Początkowo Jezus zmieniał często wyrażenia i słownictwo w tekście, ale gdy poznał dostępny w moim umyśle zasób słów, szybko począł wykorzystywać go do maksimum. Niemniej ze względu na pośpiech przy wydawaniu tej książki, prawdopodobnie są w niej błędy, za które muszę wziąć pełną odpowiedzialność. Jeśli znajdziecie jakikolwiek błąd, proszę o wiadomość.

Wiele razy czułam obecność Mistrza przy mnie, jakbyśmy tymczasowo byli jednością. Czułam jego smutek spowodowany sposobem, w jaki świat potraktował jego nauki, czułam też jego oburzenie. Jezus jest istotą o bezgranicznej miłości, ale również potężnym, praktycznym myślicielem z ogromną wolą. Bywały też chwile — podczas naszych sesji lub po nich — gdy płakałam, zdając sobie sprawę, że wielu ludzi odmówi słuchania słów Jezusa lub kogokolwiek o miłości i pokoju.

Na koniec powiedział mi, że w zasadzie osiągnął w pracy ze mną to, co zamierzał, że zrobiliśmy już wystarczająco dużo, a na resztę brak czasu. Tak czy inaczej, jako czytelnik musisz sam wybrać z tego materiału to, co jest dla ciebie cenne. Jeśli będziesz mieć jakieś pytania, napisz, proszę.

Głównym powodem, dla którego nie chciałam pisać tej książki, była ogromna odpowiedzialność, jaką tu dostrzegałam. Usłyszałam jednak, żebym nie brała na siebie odpowiedzialności za innych, lecz po prostu spisała te słowa i pozwoliła, by mówiły same za siebie. Oto więc mój dar dla waszej uważnej lektury. Niech służy wam w istotny sposób.

Wielu z was jest już przekaźnikami miłości, wielu czyni to intuicyjnie lub z pomocą odczuć czy wewnętrznej wiedzy. Bez wątpienia wielu bezpośrednio doświadczyło słów lub obecności Jezusa czy innych wielkich mistrzów, własnych przewodników i nauczycieli, albo też wewnętrznego przewodnictwa duszy i Ducha Świętego. Niektóre z tych kontaktów są osobiste i prywatne, lecz inne zawierają ziarno prawdy, którą trzeba podzielić się z innymi. Gorąco zachęcam do zrobienia własnego kroku w celu wyzbycia się obaw i wątpliwości co do swych możliwości i do zaangażowania się w tej chwili, jeśli ktoś zaprosi was do udziału w medytacji.

Niech ci, którzy dopiero zaczynają praktykować medytację, nie będą zdziwieni, jeśli będą musieli poświęcić pewien czas na oczyszczanie się, zanim osiągną wyższy poziom czystości uczuć i umysłu. Sama praktykowałam medytację przez prawie dziesięć lat i upłynęło dodatkowo sześć miesięcy po moim powrocie z Izraela, zanim Jezus był w stanie wyraźnie rozmawiać ze mną na temat materiału do tej książki. Podczas tych sześciu miesięcy w mojej świadomości zaszedł szereg niezwykłych zmian, odczuwałam też wyraźne dolegliwości fizyczne w rezultacie usuwania różnych barier stojących na drodze wyższym wibracjom. Nie chcę przez to powiedzieć, że osiągnęłam już stan doskonałości! Nie twierdzę też, że każda osoba wymaga tak długiego czasu oczyszczania. Takie było tylko moje, jednostkowe doświadczenie. Ale większość z nas nie może tak po prostu usiąść i otrzymać wyższe wibracje bez dostatecznego oczyszczenia swojego umysłu ze starych idei i nawyków myślenia. Uzdrowienie wymaga czasu, aby przedstawić komunikowany materiał w możliwie najdoskonalszej formie.

Jeśli więc zechcecie mieć swojego duchowego przewodnika, bądźcie gotowi medytować zarówno codziennie, jak i co tydzień w większym gronie ludzi, którzy pragną dla Ziemi pokoju. Ja wiem, że to działa! To dzięki takim działaniom utorowałam drogę tego przekazu. Chciałabym także publicznie wyrazić uznanie przyjaciołom i współtowarzyszom medytacji za te chwile głębokiego pokoju i radości, jakich dostarczyła mi ich wspólnota serdecznej miłości. Jestem pewna, że bez wspólnej medytacji życie moje potoczyłoby się zupełnie inaczej. Dlatego też wszystkim tym, z którymi dane mi było medytować, szczerze i z wdzięcznością dziękuję.

Ponieważ Jezus nieustannie i mocno podkreślał, że ludzie potrzebują medytować, planowałam początkowo zamieścić w tej książce odpowiednią bibliografię oraz wykaz grup, które to praktykują. Ale powiedziano mi, że każdy, kto szczerze do tego podchodzi, musi tylko spytać swego wewnętrznego głosu o właściwe dla siebie styl i grupę medytacyjną, a otrzyma jasną wskazówkę. Oczywiście, można również skorzystać z listy książek w bibliotekach i księgarniach, a intuicja podsunie wam najlepsze w tym przypadku odpowiedzi i doświadczenia. Tak, pytajcie swego wewnętrznego głosu. Od tego należy zawsze zacząć. Lecz następnie trzeba podjąć działania, bo tylko dzięki temu ten proces stanowić będzie całość. Ziemia jest bowiem planetą, gdzie myśli urzeczywistniają się i materializują, aby ujawnić nam naszą własną moc tworzenia.

Szanując wasz indywidualny sposób życia, raz jeszcze zachęcam do podejmowania coraz ważniejszych zadań, o jakie prosi nas Jezus, abyśmy osiągnęli wewnętrzny pokój. Z pewnością zauważyliście, że używam raczej bliskiego mi imienia „Jezus”, nie „Ten Chrystus”, które wydaje mi się bezosobowe. Ale to tylko moje przyzwyczajenie. Tak naprawdę, przemawia do nas istota o kosmicznych wymiarach!

Na zakończenie chcę dodać, że przez obrazy umysłu Jezusa widziałam inne układy słoneczne, galaktyki i odległe zakątki Wszechświata. Dzięki temu pełniej zdaję sobie teraz sprawę, ku czemu chce nas przyciągnąć. I uświadamiam sobie, że Ziemia jest czymś znacznie większym, niż kiedykolwiek nam się śniło. Może nawet jest czymś większym, niż jestem w stanie to pojąć, będąc w świecie materii…?


Z miłością i oddaniem,

Virginia Essene

UWAGI 1994/1995 R.

Przez lata, od kiedy napisałam tę książkę, stawało się coraz jaśniejsze, że doświadczamy jako ludzość potężnych zmian — a jeszcze większe przed nami! Moje ciało i emocje zmagały się z dotrzymaniem kroku wzrostowi silnych energii, które domagały się wewnętrznego oczyszczenia i uzdrowienia, podobnie jak obserwowałam to u wielu znanych mi osób. Wszędzie wokół siebie widzę żywy dowód na to, że zmiany komórkowe DNA i dostrojenie się czakr wymagają dużej uważności, nawet jeśli z sukcesem uczestniczymy świadomie w zespołowych działaniach na rzecz dobra wszelkiego życia.

Z mojego doświadczenia wynika, że osobiste i grupowe kontakty dają największą możliwość osobistego rozwoju i uczenia się metod współpracy. Odkrywam także, że manifestacja zamierzeń jest niewiarygodnie silna i często niemal natychmiastowa, gdy energia świadomości zaangażowanej grupy skupiona jest na wyobrażaniu sobie lepszego świata. Łączmy się więc i skupiajmy naszą intencję uzdrawiania tam, gdzie Stwórca chciałby, aby to miało miejsce: na rozwoju, miłości i mądrości osiąganych wspólnie poprzez zasadę jedności.

Wasza duchowa siostra na zawsze.

Virginia



Tytuł oryginału:

New Teachings for an Awakening Humanity


Copyright © 1994 Spiritual Education Endeavors

www.sharefoundationnetwork.com

Copyright Polish edition © 2012 Stan Nitak


Wydawca:

Ziemia Nova – Ośrodek Twórczej Świadomości Stan Nitak

ul. Bohdanowicza 15 lok. 47, 02-127 Warszawa

www.ziemianova.pl

ziemianova@ziemianova.pl

ISBN 978-83-937385-1-9


Przekład:

Anna i Jan Kraśko

Przekład rozdziałów X i XI oraz Uwagi z 1994/1995:

Stan Nitak


Redakcja:

Małgorzata Nowakowska


PODZIĘKOWANIA

Szczególne słowa podziękowania należą się Holly Brunz, Marry Finley, Amy Haws Peck, Pat Proud, Ann Valentin oraz Johnowi Willisowi za ich wkład w przygotowanie niniejszej książki. Jestem też wdzięczna Francie Meyer i innym za pomoc w tym przedsięwzięciu.

PRZEDMOWA DO WYDANIA POLSKIEGO

Oddajemy w ręce Czytelnika książkę wyjątkową. Książkę o tym, jak żyć w tych szczególnych czasach — u progu Ery Wodnika. Napisano już wiele książek o życiu. To prawda. Ta jest jednak jedyna w swoim rodzaju ze względu na osobę Autora. Przemawia do nas bowiem osobiście (dzięki przekazowi telepatycznemu, zapisanemu przez amerykańską pisarkę, Virginię Essene) Ten Chrystus, znany nam doskonale jako Jezus z Nazaretu.

Mówi o sprawach bardzo istotnych. Przemawia poważnie, nieraz surowo, ale z miłością i pełnym zrozumieniem naszej ludzkiej kondycji. Ostrzega przed niebezpieczeństwami, które mogą zagrozić ludzkości, i radzi, co uczynić, aby ich uniknąć.

Przekaz swój, tak ważny, pełen poczucia odpowiedzialności za Ziemię i ludzi, przepełniony miłością i ciepłem, kieruje Autor do nas wszystkich. Do niektórych — rodziców, wychowawców i nauczycieli, kapłanów, dowódców wojskowych, naukowców — zwraca się osobiście.

Bogatą treść tej książki można sprowadzić do powtarzających się w niej słów: Bóg, miłość i pokój. Do Ciebie, Czytelniku, należy odnalezienie we własnym sercu odpowiedzi, czy to, co przeczytałeś właśnie, jest prawdziwe.

Przekazujemy Ci zatem, z pokojem i miłością, Nowe nauki dla przebudzenia ludzkości.

Wydawca 


Rozdział I

Korpus Miłości wzywa!

Czy zastanawialiście się kiedykolwiek, co powiedziałby ludziom Jezus, gdyby mogli go ujrzeć na ekranach telewizorów lub usłyszeć przez radio? Tak wielu z was tutaj, na Ziemi modliło się o moje zstąpienie i pomoc, że postanowiłem porozumieć się z wami w sposób parapsychiczny i poprzez żywego Ziemianina, z którym nawiązałem dobry kontakt umysłowy i telepatyczny, przekazać me rozważania ludzkości. (Z wami, moi drodzy, również chętnie nawiązałbym kontakt, gdybyście tylko umieli zbudować pomost odpowiedni dla naszych medytacji.)

Tak, naprawdę tak jest. Są to moje żywe słowa skierowane bezpośrednio do was, a nie kompilacja wypowiedzi czy relacja ze zdarzeń, w których uczestniczyłem, zapisana później przez mych uczniów i tych, którzy przyszli po nich. Większość tego, co zamieszczono dalej, nie dotyczy zresztą czasów minionych. Są to moje własne nauki na czas Nowego Wieku, na ten nowy czas budzącej się ludzkości. W książce tej zawarte jest moje osobiste posłanie dotyczące stanu, w jakim znalazła się wasza planeta, oraz środków zaradczych, które winniście przedsięwziąć, jeśli chcecie, by wasza duchowa ewolucja postępowała dalej.

Ze względu na powagę sytuacji nie używam tu słów ani frazeologizmów, jakie spotkać możecie w Biblii. Zwracam się nie tylko do tak zwanych chrześcijan, lecz do wszystkich ludzi.  To, co powiem, dotyczy obecnego stanu Ziemi, stanu, w który wpędził ją ludzki negatywizm, a który musi ulec zmianie, jeżeli chcecie uniknąć poważnych następstw. Słowa me są przepełnione troską, gdyż kocham was i zrobię wszystko, by zwrócić waszą uwagę na budzące niepokój warunki, w jakich żyjecie. Wypowiedzi moje to również nowy początek dla tych, którzy pragną wiedzy i w swym dniu powszednim kierują się ideą pokoju. W tym sensie skorzysta z nich budząca się ludzkość. Są też jakby wezwaniem do prawdziwie duchowej przygody, do… zorganizowania Korpusu Miłości, który rozpocznie ten czas wielkiej szansy i przedsięwzięcia miłości, zwany Złotym Wiekiem. Bo chociaż niebezpieczeństwa czyhają, jest i nadzieja. Pamiętajcie o tym. Pamiętajcie również, że im liczniejszy będzie wasz korpus, tym większa nadzieja, tym większa szansa.

Żałować należy, moi bracia i siostry, że wielu z was uczyniło ze mnie bóstwo, a nawet oddawało mi cześć boską. Ta błędna postawa musi ulec zmianie i przybrać formę odpowiadającą stanowi faktycznemu, jeżeli macie zrozumieć prawdziwe znaczenie mojej dawnej misji i ogarnąć wyobraźnią miejsce, gdzie i ja, i ludzkość egzystujemy — rzeczywistość stworzoną przez Boga. Dlatego też w moim poprzednim przesłaniu, tak jak w przesłaniu większości religii świata, dominowały miłość, współczucie i oddanie. Podkreślałem w nim szczególnie miłość do Stwórcy, miłość do Niego ponad wszystko. A w następnej kolejności miłość do ziemskiej rodziny, gdyż nią jesteście. Nie obchodzi mnie, jak nazywacie religię, którą stworzyliście, by czcić Boga, ponieważ mój zamiar jest szlachetniejszy niż tylko wyodrębnianie wierzeń, które sobie obmyśliliście. Chcę, żeby cel mój przyświecał wszystkim, którzy tego zapragną, bez względu na kolor ich skóry, kraj, kulturę czy stan społeczny. Lecz nie życzę sobie stać się istotą skupiającą uwagę jakiegokolwiek formalnego kościoła. To Boga winniśmy czcić, naszego Rodzica, nie tego zwanego Jezusem. Posłuchajcie, proszę, zastosujcie się do mej prośby.

Nie ograniczajcie mnie ani Boga małością i sztywnością waszego obecnego, nieopatrznego zrozumienia! Pogódźcie się z faktem, że przychodzę do wszystkich, dla wszystkich, żeby podzielić się z wami prawdą o tym, kim jesteście, dlaczego tu jesteście i dokąd możecie zawędrować, gdy tylko zechcecie otworzyć umysły i serca na urzeczywistnienie Boskiego planu dotyczącego Ziemi.

Naprawdę twierdzę, że jesteście w stanie ukończyć podróż do korzeni, jaką wszyscy marnotrawni synowie i córki rozpoczęli całe eony temu — podróż, podczas której osobiście przywiedliście tę niegdyś wspaniałą planetę na krawędź zniszczenia. Waszą Ziemię można jeszcze uratować, ale wymagać to będzie ogromnego oddania i chęci.

Wróciłem, aby przypomnieć wam, iż wszyscy muszą uznać Stwórcę — to źródło mocy, które daje nam życie wieczne — by wam przypomnieć, że iskierka owej mocy tkwi również w was! Bóg nie jest bowiem jakimś zewnętrznym bytem, któremu musicie bić pokłony, nie, On jest integralnym, wewnętrznym aspektem waszego własnego jestestwa! Wokół tych dwóch prawd winno skupić się wasze życie. Rzecz jasna lękacie się wielkiego Stwórcy, ponieważ najpewniej nie umiecie sobie wyobrazić Jego wspaniałości, potęgi i możliwości, jakimi dysponuje.

Mówiąc o Bogu, używam zaimków „On”, „Jego”, ale czynię tak tylko i wyłącznie po to, byście mnie lepiej zrozumieli. W rzeczywistości bowiem Bóg jest kombinacją pierwiastka męskiego i żeńskiego zawartą w jednym bycie. Dlatego też jest niczym mężczyzna aktywny, niczym kobieta chłonny, jest zarazem siłą i miłością, ojcem i matką. On nie musi uzewnętrzniać się w odrębnych fizycznych ucieleśnieniach aspektów męskości czy żeńskości, to dotyczy was. Ale i wy przezwyciężycie kiedyś ten stan, gdy jako istoty przebudzone rozwiniecie ponownie swe wniebowstępujące ciało.

Bóg, jakkolwiek by go nazwać, jest stanem równowagi, integracji i syntezy najdoskonalszych cech życia jako takiego i w swej nieskończonej mądrości nigdy nie doświadczył waszego podziału. Tak więc nie istnieje Bóg rodzaju męskiego, nie ma też Boga rodzaju żeńskiego, są tylko wola i moc zrównoważone z miłością i poznaniem, a wszystkie w jednym wcieleniu. Wasz rozwój duchowy wymaga, byście wyważyli w sobie oba oblicza Boga bez względu na materialność waszych ciał. Tym sposobem staniecie się wcieleniem i miłości, i siły, chociaż znajdujecie się obecnie w stanie „separacji” (inaczej mówiąc, jesteście rozdzieleni na dwie płcie), o czym wspominają święte księgi. Lecz bez względu na to, jakie ciało zamieszkujecie, męskie czy kobiece, wasza wewnętrzna natura to siła i miłość. Oto, kim i czym naprawdę jesteście i jakakolwiek iluzja temu zaprzeczająca jest tymczasową ślepotą, z której się wyleczycie, jeśli taka będzie wasza wola.

Bóg to więcej niż „On” czy „Ona”. Czy to rozumiecie? Bóg jest doskonałym przykładem tego, że wola i moc mogą stworzyć we Wszechświecie życie, byt materialny, a później, dzięki równoważącemu wpływowi miłości, żywić go, troszczyć się o niego i nim kierować. Dlatego niech zaimki „On”, „Ona”, „Jego”, „Jej” nie oddalają was od doskonałej jedności Boga. Mężczyźni nie są wcale lepsi od kobiet i na odwrót. Są to połówki, które poszukują w sobie równowagi cechującej tę samoistną jedność; nie czekają, aż reprezentanci drugiej płci spolaryzują ich istotę znakiem przeciwnym.

Niech więc i mężczyźni, i kobiety, niech wszyscy, którzy czytają tę książkę, będą pewni, że Bóg to doskonała równowaga wszystkiego, niech różnica płci niczego w odbiorze mych słów nie zakłóci, niech miłość i moc zaczną ze sobą współgrać.

Nawet ja nie jestem w stanie opisać doskonałości Boskiej równowagi, mocy i prawdziwego cudu, gdyż słowa nie oddają sensu wewnętrznego pojmowania. Lecz cała potęga Boża tkwi w was samych i w każdej chwili możecie z niej czerpać, o ile tylko zechcecie. Cóż to za dar! Dar stymulujący rozwój, dar nieopisanej radości. A jednak wielu z was go lekceważy, neguje jego istnienie lub korzysta z niego w niewłaściwy sposób — wszystko dlatego, że posiadacie wolną wolę.

Czy zastanawialiście się kiedykolwiek, dlaczego Bóg obdarzył was wolną wolą? Podzielę się z wami sekretem, o którym niewielu na Ziemi słyszało. Otóż ludzie wygrali istny los szczęścia. Tak, jesteście klejnotem Bożego stworzenia i otrzymaliście wolną wolę po to, aby nauczyć się głębokiej i trwałej miłości do Stwórcy, by Go umiłować ostatecznie. Umiłowanie ostateczne nie jest tylko stanem pojmowania umysłowego, ale serdecznym tchnieniem głębokiej miłości i przywiązania, pokoju i radości. Wszechświat zamieszkuje wiele stworzeń mających ciała materialne mniejszej gęstości niż wasze; większość z nich jest dla ludzi niewidzialna. Istoty te dysponują potężnym umysłem oraz wiedzą, a jednak przyjmują prawa Boże i chętnie się nimi kierują, choć nie znają uczucia miłości, z jakim wy zostaliście stworzeni. Fakt, że możecie odczuwać miłość, oraz dar wolnej woli sprawiają, iż w tej części Wszechświata jesteście gatunkiem nadzwyczaj oryginalnym.

Formy życia na Ziemi otrzymały sposobność miłowania i czczenia Stwórcy głębokim uczuciem swego serca. Dlatego możecie czuć się naprawdę dziećmi Boga i pełni adoracji pójść w Jego otwarte ramiona, którymi jakże gorąco pragnie objąć was w jednym wielkim rodzinnym kręgu. Bowiem stworzeni zostaliście z miłości, po to, by kochać. Ponieważ jednak otrzymaliście jednocześnie wolną wolę, zostaliście zmuszeni do nader prowokującego wyboru. Raz jeszcze powtarzam: jest to szansa na taki rozwój duchowy, jaki niezmiernie rzadko spotyka się we Wszechświecie. Ale, moi umiłowani, to właśnie ten aspekt daru wolnej woli przydał waszemu szczęśliwemu losowi tak delikatnej i zawiłej natury. Wiele innych form życia stworzonych przez Boga po prostu zna uniwersalne zasady i kieruje się nimi tak, jak nakazuje im umysł, bez zadawania żadnych pytań. Oni nie żywią do Stwórcy uczucia miłości, chociaż przyjmują i szanują darowane im życie. Natomiast wy, mieszkańcy Ziemi, macie kochać waszego Stwórcę. Inne istoty kierują się w rozumieniu Stwórcy intelektem i prawami licznych wszechświatów. Jak bardzo różnią się one w tym od Ziemian, którzy obdarowani głęboką, uczuciową naturą mogą uzewnętrzniać ten dar serdecznym miłowaniem, skierowanym — jeśli taka będzie ich wola — do Boga. Wam, ludziom, rzucono niepowtarzalne wyzwanie, jednak uczciwie mówiąc, nie odnieśliście sukcesu, jakiego wasi nauczyciele i przewodnicy w sferach niebieskich by sobie życzyli.

Ciekaw jestem, jakie uczucia by wami zawładnęły, gdybyście stali tu ramię w ramię z nami i spoglądając w dół, widzieli te wszystkie wojny, przemoc i nienawiść szerzące się to tu, to tam. Idea pokoju nieustannie wymyka się ludzkim umysłom i sercom. Nieustannie toczycie wewnętrzną walkę, walkę, którą jakże często przegrywacie, ponieważ sterują wami niezdyscyplinowany umysł i serce nieznające miłości, a do pomocy oferowanej ludziom przez tych, którym zależy na waszym zwycięstwie, odnosicie się niechętnie. Garstce nielicznych, tym, których serca wypełnione są pokojem i miłością — wielkie dzięki. To wam ludzkość zawdzięcza wszelki możliwy postęp, to wy jesteście ostoją światłości Boga, Jego przystanią daleko od domu.

Zstępuję na Ziemię ponownie, gdyż macie prawo znać prawdę o waszym trudnym położeniu. Macie też prawo wysłuchać mej rady: musicie wznieść się ponad negatywizm, jaki dziś panuje niepodzielnie na Ziemi, musicie go pokonać. Zdążyliście już zapomnieć, jak żyć w pokoju, a musicie o tym wciąż pamiętać, jeśli doświadczenie, jakim jest wasz byt, ma zakończyć się pomyślnie. Wy sami musicie stać się pokojem i pojednaniem — każdy z was. Tak, gdyż bez wewnętrznej akceptacji, bez głębokiego uświadomienia sobie tego faktu pokój nie pojawi się w otaczającym was materialnym świecie. Musicie odnieść zwycięstwo nad panującym dziś negatywizmem, ponieważ środowisko przerażających ludzkich myśli niszczy obecnie nie tylko waszą rodzinną planetę i zagraża nie tylko waszej fizycznej przyszłości. Ostatnio zostało ono bowiem wyniesione w odległą przestrzeń o wiele dalej, niż zezwalają na to prawa Stwórcy gwarantujące bezpieczeństwo innym formom życia.

NIE MACIE PRAWA UMIESZCZAĆ W PRZESTRZENI KOSMICZNEJ BRONI SIEJĄCYCH ZNISZCZENIE! NIE MOŻECIE PROPAGOWAĆ W NIEJ MYŚLI ZŁYCH, MYŚLI O WOJNIE I PRZEMOCY! Niech wszyscy usłyszą to wezwanie i dobrze je sobie zapamiętają. Znaleźliście się na rozdrożu i jeżeli nie usłuchacie, nie będzie odwrotu.

Długo myślałem, jak objaśnić krytyczną sytuację, w której się znaleźliście, gdyż zdawałem sobie sprawę, że wielu z was mi nie uwierzy, nie zechce ze mną współpracować i nie poświęci mym słowom należytej uwagi. Mimo wszystko muszę jednak to uczynić, muszę prosić was, byście spróbowali w pełni zrozumieć swoje postępowanie i natychmiast zmienili postawę, gdyż albo szybko stworzycie na Ziemi POKÓJ, albo milionom ludzi nie powiedzie się eksperyment, którego celem jest umiłowanie Boga z własnej dobrej woli. Taką właśnie cenę zapłacą ci, którzy nie zmienią swego podejścia do wojny i przemocy. Wojna bowiem i przemoc panoszą się w przestrzeni kosmicznej i zagrażają innym formom życia. Nie możemy na to pozwolić; jestem pewien, że zdajecie sobie z tego sprawę.

Złośliwym i niegrzecznym dzieciom nie wolno igrać z bombami. Może się jednak okazać, że niektóre z nich mają takie bomby na własnym podwórku, bo ich rodziny — czy to przez głupotę, czy na skutek zaniedbania lub braku zainteresowania — zezwoliły na to, żeby same takie bomby skonstruowały; policja może nie zdążyć na czas z interwencją, by zapobiec tragedii w tymże domu i bomba wybuchnie. Ale jeśli dziecko grozi, że wysadzi w powietrze domostwa sąsiadów, jeśli już wrzuciło do ich obejścia kilka niewielkich granatów jako zapowiedź właściwego ataku, akcja sił policyjnych nastąpi błyskawicznie, prawda?

Jest to do pewnego stopnia sytuacja, w jakiej znalazła się Ziemia. Ludzkością tak owładnęły przemoc i nienawiść, opanowało ją takie pragnienie wojny, że jest teraz niczym to dziecko — uzbrojone i gotowe lada chwila spowodować eksplozję. Mieszkać w jej sąsiedztwie? To niebezpieczne, a zapewniam was, że chociaż nie dostrzegacie życia w przestrzeni kosmicznej i w waszym Układzie Słonecznym, ono tam naprawdę istnieje, w innym wymiarze i wyższych częstotliwościach. Dlatego jakikolwiek wasz nieodpowiedzialny ruch poza własną dwieście pięćdziesięciomilową strefę graniczną rani Matkę Ziemię, stwarza nienormalne warunki pogodowe i jest bezprawnym atakiem na inne dzieci Boga, którym należy zapewnić bezpieczeństwo. Któż spośród was nie domagałby się prawa do obrony, gdyby sąsiedzi zagrażali gwałtem waszemu domostwu? Zapamiętajcie więc ten przykład i postępujcie według przesłania, które niesie. Zróbcie, co tylko w waszej mocy, żeby stać się ludźmi miłującymi pokój i domagajcie się, by politycy oraz wojskowi również znaleźli się w tym gronie!

Kilka szalonych umysłów ludzi żyjących pośród was stworzyło broń zdolną zgładzić nie tylko ludzkość, lecz i wielką część Wszechświata. Wiedzcie, że to ruchliwe, niebezpieczne dzieciątko zwane Ziemią nie ma ani oczu, ani odpowiedniego sprzętu, za którego pomocą mogłoby ujrzeć wyższe formy życia. Większość z was mnie nie widzi, a tymczasem ja jestem, i to bardziej realny niż krzesło, na którym teraz siedzicie, albo podłoga, na której stoicie. ŚLEPCY Z WAS. Obudźcie się wreszcie. Odczujcie w końcu brzemię odpowiedzialności. Już obecnie broń zgromadzona na waszej planecie jest na tyle potężna, by zniszczyć całą ludzkość, a mimo to projektuje się czy wręcz konstruuje nowe bronie, po stokroć potężniejsze. Dość tego szaleństwa, tej zaraźliwej choroby, jaką jest przemoc. DOŚĆ!

Jeśli pozwolicie na to, by kilku szaleńców zniszczyło tę wspaniałą planetę — a miała ona pomóc wam w duchowym spełnieniu, poświęceniu, w miłości i zrozumieniu wszystkiego, co żyje — będziecie prawdziwymi głupcami. Dlatego stanowczo zalecam, abyście zrobili, co tylko możliwe, żeby jak najprędzej doprowadzić do zmiany warunków tak sprzyjających zbrodniczym zamysłom pewnych ludzi — zanim będzie za późno. I powiadam, że niebiosa wyciągną do was pomocną dłoń, by wesprzeć ludzi w ich pokojowych wysiłkach. Zawsze wtedy, gdy nas o to poprosicie, będziemy ludzkością kierować, wspomagać ją, żeby uniknęła nikomu niepotrzebnej katastrofy. Zaproście nas więc do waszych serc. Medytujcie codziennie i zacznijcie budować most łączący serce z duchową energią stworzoną przez Boga. I wykorzystując Jego moc, wydźwignijcie się z poziomu złośliwego ziemskiego dziecka na poziom dziecka niebios.

Zadanie, które nas czeka, nie jest zadaniem błahym. Pełniejszym obrazem Boga możecie stać się tylko dzięki własnemu wyborowi i wytrwałości. Niech poprowadzą was wewnętrzna światłość i pokój, niech światłość i pokój nadadzą kształt waszemu wspanialszemu przeznaczeniu. Proście o rady, a będą wam dane. Stoimy u waszego boku, by razem z wami osiągnąć cel, który dzisiaj leży poza granicami waszego pojmowania. Ufajcie, że istnieje plan, Boski plan, że czekają was nagrody niezmierne. Jednak aby je zdobyć, trzeba ponieść pewne koszta.

Te koszta to konieczność wyzwolenia się spod negatywnego, hipnotyzującego oddziaływania, które przenika wasze technologiczne społeczności. Musicie zmienić program ziemskich mass mediów i zabronić propagowania w nich przemocy, wypełniającej podświadomość każdego z was tak straszliwymi wizjami, że zapomnieliście już, kim jesteście i kto stworzył waszą siłę życiową. Jeżeli nie będziecie w stanie tego dokonać, starajcie się unikać złych wpływów telewizji, radia i literatury, albowiem nieustannie osłabiają one waszą naturę, której cechą jest miłość. Te zepsute, szybko rozpowszechniające się myśli oblepiają Ziemię niczym czarna pleśń i coraz trudniej jest nam się do was przebić promieniem światłości. Wielu już stąpa po grząskich piaskach, choć o tym nie wie, ale uratujemy każdego, kto poprosi o pokój własnego ducha, połączy się z innymi i stworzy wraz z nimi pokój na całej planecie.

Niech więc pokój na Ziemi stanie się rzeczywistością, niech skończy się ziemska inwazja na kosmos, ta plaga, którą zesłały nań człowiecze myśli pełne gwałtu i wojny. Jeśli teraz ludzkość zignoruje swe dziedzictwo miłości, straci niezmiernie wiele. Dlatego my wszyscy tu, w niebie, wspieramy was z całych sił i z pełnym oddaniem wam pomożemy, jeśli tylko tego zapragniecie.

Proście, a staniecie się posłańcami miłości i pokoju, i medytujcie, by otrzymać pomoc, jaką wam oferujemy. Czyż istnieje inny powód, dla którego tutaj jesteście, dzieci światłości? Umysłem i świadomością ogarnijcie coś, co naprawdę ogarnąć warto! Wtenczas promieniować będziecie czynami pełnymi miłości, które sprawią, że życie stanie się wszystkim droższe i radośniejsze — wszystkim, wszelkim formom życia na tej planecie, waszym braciom i siostrom w przestrzeni kosmicznej, a także samej Ziemi. Zważcie na te słowa płynące do ludzkości już od eonów, słowa, których zrozumienie stało się dzisiaj sprawą niecierpiącą zwłoki! Sprawą zasadniczej wagi!

Porzućcie zatem myśli i zajęcia niegodne ludzi i bądźcie gotowi ponieść konsekwencje swego wyboru. Bóg obmyślił plan — plan waszego rozwoju i rozwoju Ziemi w Układzie Słonecznym. To nie wy ten plan opracowaliście i dlatego nie jesteście w stanie go zmienić. Ten plan istnieje, stąd jedynym logicznym wyborem, jaki wam pozostał, jest słuchać rad wewnętrznego głosu i postępować zgodnie z nimi, bo głos ten wie, jaką rolę macie w tym planie do spełnienia. Jedyną też sensowną rzeczą, jaką możecie dziś uczynić, jest modlić się i medytować, by nawiązać z Bogiem kontakt, a następnie efekty tego kontaktu wykorzystać w życiu — zjednoczyć się z podobnymi sobie na Ziemi i urzeczywistniać ideę pokoju.

Jesteście strażnikami Ziemi! Czyżbyście już zapomnieli, po co tu przybyliście?

Istnieje jeden Główny Byt, byt tak przeogromny, tak przepotężny, że nie jesteście w stanie wyobrazić sobie Jego twórczej pasji i Jego licznych sposobów kierowania rozwojem. Zapewniam was, że Bóg jest bez najmniejszej wątpliwości realny i obecny. Podawać w wątpliwość istnienie takiej potęgi, gdy na własne oczy wszędzie widzicie jej przejawy, jest niedorzecznością. Bo czyż to wy skonstruowaliście Słońce z jego ciepłem, światłem i energią niezbędną dla wszelkiego życia, w tym życia waszego? Czy to wasze fabryki wyprodukowały gwiazdy, które świecą na nocnym niebie? Czy to wy wreszcie natchnęliście te gwiazdy energiami przemieszczającymi się z szybkością, której nie są w stanie osiągnąć wasze systemy komunikacyjne i transportowe? Nie, to nie wy.

Ponoć umiecie myśleć logicznie, więc dociekajcie w sposób najbardziej intelektualny: cóż takiego pozwala wam sądzić, że jesteście uczonymi, że jesteście mędrcami? Co pozwala wam stanąć przed Bogiem z darami, które nazywacie nauką, zwłaszcza że dary te zapakowane są w pudła z napisem „Wojna”, z napisem „Piekło”? Czy jest to podarunek prawdziwie serdeczny, jaki złożylibyście z miłością duchowemu królestwu, które stworzyło każdy centymetr kwadratowy Ziemi i pokryło ją soczystym pięknem i cudownymi widokami, by ukoić ludzkie serca i rozweselić umysły? Czy wspaniałość takiego miejsca nie wywołuje w was uznania dla Boga?

Wy, kobiety i mężczyźni, dzieci Ziemi, zgodziliście się przybyć tutaj jako opiekunowie tej planety. Opiekunowie! Jakie znaczenie ma dla was to słowo? Jeżeli ktoś się o was troszczy, w jaki sposób to wyraża? Co pozwala wam odczuć, że ktoś dba o was serdecznie, z uwagą i szacunkiem? Czyż pielęgniarka z powołania może źle obchodzić się z pacjentami? Czy może o nich nie dbać? Czy matka może brutalnie traktować swoje dzieci? Czy ojciec porzuca obowiązki rodzinne, czy zapomina o swej roli żywiciela? Nawet w mroku spowijającym Ziemię takie postępowanie nie jest zazwyczaj pochwalane, chociaż, niestety, staje się coraz powszechniejsze; odnosi się to zwłaszcza do społeczeństw zachodnich, które zgromadziły wielkie bogactwa kosztem zniszczenia planety.

Zamknijcie oczy i otwórzcie serca. Jak dbacie o swój dom rodzinny — Ziemię? Jak traktujecie innych ludzi? Jak troszczycie się o rośliny i zwierzęta? Czy szanujecie świat mineralny? Tak, mineralny, gdyż nawet minerały służą Ziemi, umacniając swą obecnością jej fizyczną strukturę! Jak zaspokajacie umysłowe, uczuciowe i duchowe potrzeby waszej Matki Ziemi? Ona też żyje, tak samo jak wy, tylko stokroć wspanialej. Żyje na tak wielu poziomach! I choć widzicie zaledwie jej ciało, ciało jako takie, Ziemia ma też i uczucia, których warstwa — dla was niepostrzegalna — leży tuż pod jej skorupą.

Ponieważ Ziemia jest bytem unikalnym, rozwijającym się i uczącym jak wszystkie stworzenia we Wszechświecie, wasze postępowanie wobec niej, troska, jaką jej okazujecie, wpływają na postawę Ziemi wobec was. Nasyciliście uczucia tej planety taką przemocą i panicznym strachem, że spoglądając na nią ze sfer niebieskich, nie umiem nawet opisać widoku, jaki sobą przedstawia. Jest niczym gęsty, ciemny i mętny ocean brzydoty, którego wody i wy zasilaliście. Nic więc dziwnego, że obawiacie się wybuchów wulkanów i trzęsień tej wszechmocnej, na której powierzchni pędzicie przez kosmos. Ziemia bowiem potrafi się wzdrygnąć, odczuwając swędzenie, może się też podrapać, żeby wyeliminować myśli pozbawione odpowiedzialności, które jej ludzie — zarówno jako jednostki, jak i cała ludzkość — sprezentowali.

Tak dawno temu zostaliście wybrani po to, żeby dbać o życie na tej planecie, żeby nauczyć się w pełni wyrażać miłość i mądrość. Zarówno Ziemia, jak i zamieszkujące na niej delikatne formy stworzone z życiodajnych energii, a także i wy wraz z waszymi polami energetycznymi mieliście wzbić w niebo zdumiewającą i wspaniałą poświatę chwały Boskiej po to, aby cały Wszechświat mógł ją ujrzeć i naśladować. Wasza planeta staje się gwiazdą, a ludzie są współtwórcami tego procesu.

Zasmucają mnie warunki, w jakich przyszło żyć większości z was. Tylko litość i łaska powstrzymały fale zniszczenia zmierzające ku ludziom. Stało się tak wyłącznie dzięki temu, że w interesie ludzkości interweniowaliśmy zarówno w rządzie galaktycznym, któremu podlegacie, jak i u innych form życia zamieszkujących Układ Słoneczny. Dekretem zaś samego Stwórcy otrzymaliście dodatkowy czas na to, żeby wprawiać się w urzeczywistnianiu idei pokoju.

Jednakże przede wszystkim — jak już to wyjaśniałem poprzednio — musicie zacząć dbać o Matkę Ziemię i natychmiast zaprzestać wszelkich działań narażających na niebezpieczeństwo przestrzeń kosmiczną. Przyjmijcie do wiadomości, iż musicie się zmienić i to szybko — najpierw wy, jako poszczególni reprezentanci rodzaju ludzkiego, potem wy, jako społeczność, jeszcze później jako naród, i wreszcie wy, zrzeszeni w ruchu planetarnym.

Wystrzeliwując pociski, broń jakże groźną, i śląc w pustą waszym zdaniem przestrzeń mordercze satelity, ranicie Matkę Ziemię. Ta przestrzeń zawiera bowiem niewidzialne dla ludzi pola energetyczne, pola będące jej uczuciami i umysłem. Raniąc Ziemię, ranicie siebie. Zrozumcie to w końcu i dostrzeżcie własną odpowiedzialność w tej kwestii. To nie Bóg zesłał na Ziemię zniszczenie. Uczyniła to ludzkość. Tak, gdyż poprzez wyrzeczenie się miłości i odpowiedzialności, każdą złą myślą, każdym nieprawym uczynkiem sialiście ziarna bólu i cierpienia dla samych siebie.

Myśli wypełnione złością, przemocą i gwałtem wpływają nie tylko na poszczególnych ludzi, lecz także na lądy, na glebę i życie, dzięki którym udaje się wam przetrwać z dnia na dzień. Zabijacie samych siebie i ranicie planetę, ale ona mimo to potrafi przeżyć i przetrwa nawet bez waszego towarzystwa. Dlaczego wywołujecie w niej pragnienie, żeby się was pozbyć? Bo czyż Ziemia w końcu nie zechce uwolnić się od tych, którzy ją drażnią, tak jak drapiący się pies pozbywa się pcheł? Czyż nie maltretujecie jej różnymi maszynami bez nędznego słowa podziękowania, bez błogosławieństwa za to, co wam daje i co dla was robi? Ziemia czerpie energię ze Słońca i energią tą karmi wszelkie istniejące na niej życie. Czy wy uprawiacie pola, czy może tylko zbieracie jej dary?

Gdzie podziała się miłość, z jaką stworzył was Bóg? I gdzie przepadła obiecana Bogu dbałość o wszelkie życie na Ziemi?

Gdybyście mieszkając na innej planecie, byli jednocześnie i sędzią, i ławą przysięgłych, co pomyślelibyście sobie o tej sprawie? Odpowiedzcie, a w waszej odpowiedzi może zawierać się szansa na ratunek. Bo jeśli zrozumiecie, że wskutek niewiedzy szkodziliście, zmienicie się i od razu z myśli Matki Ziemi, z jej uczuć i serca wyciągniecie swój nóż. Czy potrzebuję dodawać, że wolą niebios jest, byście uczynili to NATYCHMIAST?

A teraz, kiedy już wiecie, że oto nadchodzi decydująca godzina, cóż uczynicie? Czy zlekceważycie me słowa? Czy pogrążycie się jeszcze bardziej, wypierając się wiary, bo prawda zdumiewa was ponad wytrzymałość? Czy rozzłościcie się, ponieważ plan, którego celem jest wyniesienie człowieka z otchłani śmiertelności na Boskie wyżyny, załamuje się przez to, że większość ludzi śpi i nie chce pójść drogą duchowej ewolucji? Czy może wezwiecie niebiosa na pomoc — wam i Ziemi?

Wezwanie takie już usłyszeliśmy, stąd moje słowa (ten właśnie przekaz telepatyczny), stąd obietnica: wszystkim, którzy szukają, będzie dane znaleźć, wszystkim, którzy kochają, dane będzie doświadczyć miłości. Przecież wiecie, że dając, otrzymujecie. Nastał dla was czas, by zacząć dawać, dawać miłość waszemu Stwórcy, kochać siebie jako przepiękną światłość stworzoną dawno temu i kochać wszystkich innych należących do wielkiej rodziny świata minerałów, roślin, zwierząt i ludzi. Nie zapominajcie też o tym, żeby obdzielić miłością formy życia, których nie postrzegacie, a które istnieją, i ten odziedziczony klejnot, waszą ojczyznę — planetę Ziemię. Czyż nie odczuwacie do niej wielkiej miłości? Miłości do Matki, która kołysze was niezmiennym rytmem nocy i dni? Czy nie odczuwacie takiej samej miłości do innych planet i gwiazd, do waszych braci i sióstr w niebie? Wielu z nich pilnuje Ziemi i strzeże was, choć nie umiecie dziś tego pojąć ani docenić. Ale tak jak wy podlewacie rośliny czy karmicie zwierzęta, tak też one, te bezimienne, obce wam istoty zamieszkujące liczne pałace Boskiego stworzenia, żywią ludzi i troszczą się o nich.

Jest wielu takich, którzy was chronią i wam doradzają — zechciejcie ich tylko wysłuchać. Ja też do nich należę. A rady otrzymać możecie i we śnie, i podczas medytacji, gdy tego zapragniecie. Ja sam wesprę każdego, kto o to poprosi, gdyż chcę wzmocnić wszystkich dążących do duchowego rozwoju i coraz większego zawierzenia Stwórcy. Są miliony ludzi zagubionych, miliony niewierzących i wątpiących — trzeba ich obudzić. To wy macie dać przykład, jak zwrócić się ku Bogu. Proszę, zachęcajcie ich, by medytowali codziennie. Pamiętajcie jednak, że ponieważ mają oni wolną wolę, nie można ich do tego zmuszać, nawet gdyby zły wybór dzisiaj oznaczać miał przyszłą stratę duchową.

Zasmuca mnie, że niektórzy nie przyłączą się do marszu ludzkości ku krainie przebudzenia, ale tak kieruje nimi ich własna wola. Jeżeli bowiem ktoś wyrzeka się Boga — albo przyczynia się do tego, że wyrzeka się Go ktoś inny — jego dusza otrzyma nauczkę. Oto dlaczego wzywam wszystkich na tej planecie, by skoncentrowali się i wsłuchali w wewnętrzny głos Boga. Niektórym z grona zagubionych i wątpiących ten głos może jeszcze przywrócić pamięć o Nim. Jednak nawet ci nastawieni negatywnie, ci źle pokierowani, nawet oni się uczą i trzeba im pozwolić iść własną ścieżką. Czy powinienem dodawać, że ludzie, którzy nie wstąpią w szeregi Korpusu Miłości w wyznaczonym czasie, muszą odczuć skutki swej wolnej woli?

Wszyscy mieszkańcy nieba, łącznie z duchowymi przewodnikami i najwyższymi zwierzchnikami wszystkich religii, wszelkich czasów i krain, łączą się dzisiaj w tym ostatnim wezwaniu: „Pomóżmy Ziemi i ludzkości wstąpić na jasny, promienny firmament, który tu na nich czeka!”. Bo pragniemy, by piękna Matka Ziemia, otoczona królewskim przepychem orszaku zaludniających ją mieszkańców oddanych Boskiej chwale, weszła w Złoty Wiek oświecenia i przyczyniła się do urzeczywistnienia planu Stwórcy.

To, czy plan ten się powiedzie, zależy od was, od każdego z was. Dlatego mądrze korzystajcie z wolnej woli i wybierzcie swe przeznaczenie, kierując się miłością. Stanowicie wyjątek, gdyż otrzymaliście zdolność głębokiego, serdecznego miłowania. Wielu ludzi tymczasem miłuje nie to, co miłować trzeba, lecz wyłącznie dobra materialne. Niektórzy nie wiedzą, co to znaczy o kogoś albo o coś dbać i wypełniają swe życie bodźcami oraz działaniami, jakich Duch nigdy nie zaakceptuje. Przypominam wam o tym, gdyż zostaliście przecież stworzeni jako prototyp miłości najgłębszej z możliwych, miłości do Boga, który daje wam życie. To próba, która wykaże, czy urzeczywistniacie cel, jaki przyświeca życiu.

Przyjrzyjcie się, jak wygląda wasz dzień codzienny. Czy aby nie wpadliście w wir stresów, który wciąga was w otchłań i pozbawia szans duchowego wyrażania miłości? Jeśli tak, poczyńcie niezbędne zmiany już TERAZ! Jeżeli chcecie, weźcie za przykład mnie, ale nie czyńcie ze mnie sztucznej podpory czy namiastki waszego indywidualnego procesu poznawczego, waszego osobistego oddania. Co to znaczy „narodzić się ponownie”? Znaczy to uwolnić się od przeszłości, lecz jeśli nie zechcecie pokochać Boga z własnej nieprzymuszonej woli, słowa te pozostaną tylko i wyłącznie pustym frazesem. Jeżeli zaś kierując się wolną wolą, pokochacie Stwórcę ponad wszystko, wasze czyste serca będą w stanie połączyć się z Duchem i wówczas zapanuje na Ziemi nieosiągalny dotychczas pokój.

Oto posłanie, które wam przynoszę: dla ludzkości nastał czas przebudzenia. Stoicie na rozdrożu: czeka was albo chwała, albo klęska. NAJWYŻSZA JUŻ PORA! NIE ZWLEKAJMY! NA ZIEMI MUSI ZAPANOWAĆ POKÓJ! Dlatego zdecydowałem się przemówić.

Nasz Rodzic postawił ultimatum: nie wolno wam zagrażać innym! Innym i sobie, bo Wszechświat nie odniósłby przecież żadnej korzyści, gdyby Ziemia uległa zniszczeniu na skutek bezmyślnych działań jej mieszkańców, nieświadomych i wyzutych z uczucia miłości. Dlatego w nadchodzącym roku my, mieszkańcy sfer niebieskich, uczynimy wszystko, co w naszej mocy, by pomóc ludzkości w realizacji jej pokojowych myśli i czynów. Energia miłości już spływa na waszą planetę, na wasze ciała. Chłońcie ją, wykorzystajcie do maksimum, by zmienić wasze przykre położenie. Ta energia to nasz dar.

Nie jestem sam. Dołączyły do mnie moce, których istnienia pojąć nie jesteście w stanie, a wszystko po to, by umożliwić ludziom wypełnienie ich misji, by uczynić możliwym ich rozwój, ich zbawienie, jeśli to słowo wolicie. Ale działać będziemy poprzez was i za waszym przyzwoleniem, gdyż tylko szczera chęć powoduje przeobrażenie.

Dlatego też wzywamy wszystkich ludzi: przyłączcie się do nas! Razem zróbmy to, co zrobić trzeba. I napominam was: wyzbądźcie się dotychczasowych zwyczajów. Odrzućcie ograniczenia, jakie narzuca wam codzienny żywot, i zmobilizujcie całe poświęcenie, oddanie i całą energię, by uczynić z Ziemi planetę pokoju! To jest wasz dar. Użyjcie go przeciwko ludzkiej zajadłości i przemocy. Wstąpiliście w szeregi Korpusu Miłości i oto rysuje się przed wami szansa na zwycięstwo. Potęga umysłu i serdeczna miłość pozwolą wam się wydźwignąć, umożliwią rozwój.

Przyłączcie się do nas, żarliwie, niezłomnie, solidarnie, gdyż nadszedł czas ostatecznego rozłamu między siłami tak zwanego dobra i zła, świadomości i nieświadomości, światła i ciemności.

Niosę wam to posłanie z troską, to zrozumiałe. Umysły i serca jakże wielu z was mogłyby się napełnić lękiem, a strach ów sparaliżowałby pragnienie i potrzebę niesienia pomocy ze wszystkich sił. Ale prawda pozostaje niezmienna i nie wolno mi was zwodzić: ludzkość znajduje się w niebezpieczeństwie. Ja nie mogę, jak wy, przymknąć oczu i udawać, że nie widzę tego, co widzę. Miłość do ludzi nałożyła na mnie obowiązki Nauczyciela, dzięki niej mogę liczyć na współpracę i pomoc tysięcy innych mnie podobnych, którzy postawili sobie dzisiaj za cel zbawienie was od tego, coście sami stworzyli. Naszym zadaniem jest skierować ludzkość ku prawdzie, tak by każdy człowiek zrozumiał powagę swego położenia, a zrozumiawszy, potrafił zeń wybrnąć, skutecznie i na zawsze!

Więc posłuchajcie, bracia i siostry. Jesteśmy i będziemy z wami aż do wypełnienia waszej misji. KTO WSTĄPI W SZEREGI KORPUSU MIŁOŚCI? KTO ZOSTANIE HEROLDEM ŚWIATŁOŚCI, BY OSIĄGNĄĆ POKÓJ NA ZIEMI? Innymi słowy: kto poświęci swój czas i siły sprawie pojednania? Kto przeciwstawi się wojnie i przemocy? Znaleźliście się w wielkiej potrzebie i jest konieczne, by wszystkie Boże dzieci, dzieci miłości i światła, porzuciły swą anonimowość i zasiliły na ochotnika szeregi tych, którzy niosą pokój, jakiego pragną serca prawdziwie miłujące. Musimy natychmiast uformować z nich oddział, korpus — Korpus Miłości. Czy wy przyłączycie się do nas?

Prosiłem już i oto znów was proszę: do dzieła, jeśli jeszcze nic robić nie zaczęliście. Niechaj umacniają was szczera chęć i współpraca. Proście nas, a wskażemy wam drogę. Głosem Ducha, który w was przemówi, powiemy, co czynić. W naszej zmowie jednoczącej heroldów światłości, gotowych ruszyć z posad całą planetę, zjednoczmy wysiłki nieba i Ziemi i urzeczywistnijmy promienny cel wytknięty ludziom, zanim jeszcze zaczął się czas. Niech w godzinie świtającej jutrzenki spełni się usilne pragnienie pokoju! Niech plan powstały w niebie, któremu niebo nigdy nie przestaje służyć, zostanie wreszcie przez was zrealizowany.

Zasmuca mnie to, że najpewniej bardzo wielu z was nie odpowie na me wezwanie, nie uwierzy mi, będzie zwlekać. A ja nie mogę wpływać na wasze decyzje. Zasmuca mnie również, że kupczące wojną rządy i potęgi militarne wiodą miliony ludzi ku zagładzie, bo ludzie ci nie robią nic, aby temu zapobiec. Nie możemy teraz zaradzić temu inaczej, niż wspierając was, byście z kolei mogli pomóc samym sobie. Możecie na nas liczyć. Zrobimy wszystko, o co poprosicie, w czym zechcecie z nami współdziałać.

Jeżeli okaże się, że gigantyczne nakłady energii, które mają dopomóc w osiągnięciu POKOJU na Ziemi, nie są w stanie skutecznie przeciwdziałać poczynaniom ludzkości, wcielimy w życie plan awaryjny. Jego rezultat będzie taki, że działanie waszej broni, cała wasza przemoc, NIGDY już nie wykroczą poza granice planety. Na razie tylko tyle mogę powiedzieć. Lecz wszystkich tych, którzy zechcą posłuchać i z nami współdziałać, zapewniam: bez względu na to, co się stanie, wy będziecie wiedzieli, co robić; wskazówki otrzymacie w czasie codziennych medytacji. Jeśli jesteście prawdziwymi heroldami Boga, jeśli przez kontemplację, medytację i modlitwę prawdziwie otworzycie duszę na Jego głos, owa łączność zapewni wam bezpieczeństwo.

Chrystus poświatą ozłocony daje wam siłę, dlatego też ważną częścią mego orędzia jest wezwanie, by każdy mieszkaniec planety zwanej Ziemią oddawał się medytacjom codziennie, dzień w dzień, bez wyjątku.

Kiedy pokój stanie się jedynym motywem waszego działania, będziecie promieniować pojednaniem, a za waszym przykładem coraz więcej stworzeń Bożych uświadomi sobie grozę swego położenia i przyłączy się do naszego planu miłości i pokoju. Wówczas, w jakże powiększonym gronie, będziemy mogli unieść was w czwarty wymiar, w to, co nazywacie niebem; prawdę mówiąc, cząstka każdego z was już się tam znajduje, lecz większość ludzi o tym nie wie, nie przyjmuje tego do wiadomości i nie jest w stanie zrozumieć, co się właściwie dzieje.

Trzeci wymiar, w którym zamieszkujecie w ciele fizycznym, jest sferą znacznego natężenia drgań. W sferze tej życie kończy się śmiercią. Lecz dzięki intuicji, dzięki pojmowaniu duchowemu, gdy serca i umysły macie otwarte ku żywemu Bogu, wówczas dysponujecie możliwością oddziaływania na bieg spraw z wymiaru czwartego. A w czwartym wymiarze śmierć fizyczna nie istnieje. Udowodniłem to wam mym zmartwychwstaniem dwa tysiące lat temu. Znaczy to ni mniej ni więcej, że Boska natura tkwiąca w każdym z was może poruszać się między różnymi poziomami rozwoju, przechodząc różne stadia oddania Stwórcy, czy jesteście tego świadomi, czy nie. W momencie jednak, gdy maksymalnie rozbudzicie swą świadomość, rozwój ten stanie się jeszcze szybszy.

Ponieważ intencją Stwórcy jest unieść waszą piękną planetę wraz z jej formami życia do czwartego wymiaru, do domu jeszcze wspanialszego niż wasz dom obecny, ludzie postępujący niegodziwie nie będą mieć tam wstępu. Oto dlaczego tak niezmiernie ważne jest, byście stali się sługami światłości, miłującymi Boga. Kiedy bowiem wasza świadomość się przebudzi, kiedy doświadczać będziecie absolutnej pełni, ci, którym obce jest uczucie miłości, przepadną. Bo Bóg jest światłością i jeśli się nie przebudzicie, światłość was oślepi. A w cień nie uciekniecie, gdyż zabraknie go na waszym poziomie świadomości. Czyż nigdy nie oślepiło was światło tak jaskrawe, że nie byliście w stanie rozewrzeć powiek, by w nie spojrzeć? To analogia; mówię o zjawisku na niepomiernie większą skalę.

Ci, którzy kochają, zniosą światłość, przyzwyczajając się stopniowo do jej intensywności. Ci zaś, w których miłości nie ma, nie będą w stanie tego zrobić. To przecież prawda fizyczna, są na to liczne dowody i wasi naukowcy też by ją uznali, gdyby tylko szczerze tego zapragnęli. Tymczasem będziecie musieli ją przyjąć, polegając jedynie na umiejętności waszego wewnętrznego pojmowania. Wolna wola — oto co jest utrapieniem Ziemi. Początkowo jesteście zawsze chłonni i otwarci, potem zaczynacie wątpić. „Pokaż mi”, „uwierzę, jak zobaczę” — mówicie. To wasza zguba. Nie żebyście automatycznie przyjmowali za prawdę wszystko, co usłyszycie, nie, ale musicie zbudować sobie pewien system, który pozwoli waszej osobowości oddzielić prawdę od nieprawdy! A system taki jesteście w stanie stworzyć tylko przez praktykowanie medytacji.

Kiedy usłyszycie jakieś stwierdzenie, natychmiast zwróćcie się do waszego wewnętrznego nauczyciela, przewodnika, do tego, który wie, do Ducha Świętego, a On już rozstrzygnie, czy to fałsz, czy nie. Jakaż to wygoda i radość wiedzieć, że Bóg jest w każdej chwili osiągalny! Powiedziałem, że nigdy nie zostawimy ludzi samych sobie, bez pomocy. Ale czy pojmujecie, że aby tak się stało, poprzez modlitwę i medytację musicie zbudować ów promienny most łączący wasze jestestwo fizyczne z duchowym? Tak, bo tylko w spokoju ducha, w pokoju z Bogiem, wraca wam pełna świadomość.

Nawiązanie łączności między ciałem fizycznym w trzecim wymiarze i wspanialszym „świetlistym” ciałem w wymiarze czwartym jest kwestią, która wymaga podjęcia decyzji z własnej i nieprzymuszonej woli. Nikt za was tego nie zrobi. Niestety, osobowość człowieka ma skłonność do jakże częstego błądzenia, a wszystko dlatego, że uparcie unika medytacji i zbliżenia do Źródła. Tym samym nie potrafi nawiązać tej duchowej łączności. Nalegam więc usilnie, byście to mimo wszystko uczynili dzięki codziennym medytacjom indywidualnym oraz cotygodniowym medytacjom grupowym, podczas których dzielić się będziecie z innymi i miłością, i wieściami, jakie od nas otrzymujecie. W czasach, które was czekają, pomoc okaże się dla ludzi sprawą najistotniejszą, zapewniam was. Bo czyż nie zechcecie dysponować łącznością wyższej generacji wówczas, gdy ziemskie systemy komunikacyjne: telefon, radio i telewizja, ulegną zniszczeniu lub uszkodzeniu? Poza tym, czyż nie pragniecie miłości i niebiańskiego wsparcia?

Powtarzam raz jeszcze, byście wszystko dobrze zapamiętali: pokój lub kataklizm — wasz los spoczywa w waszych rękach i zależy od waszych serc. Jeśli większość z was nie odda się propagowaniu idei pokoju, jeśli większość ludzi nie poświęci absolutnie całej energii, by pokój osiągnąć, sfery niebieskie (takie instrukcje otrzymaliśmy od Stwórcy) tego za was nie zrobią. Udzielimy wam wszelkiej możliwej pomocy, lecz to ludzkość musi ponieść konsekwencje swego wyboru.

Być może ludzkość dokona złego wyboru i siać będzie wśród swej rasy zniszczenie. Ale inni z pewnością nie pozwolą na to, by nienawiść, gwałt i wojna przekroczyły granice przestrzeni kosmicznej, gdzie istnieje więcej form życia, niż sobie to możecie wyobrazić. Ostrzegam zatem, że dopuszczając, by wasze rządy i wasi wojskowi używali broni przeciwko narodom własnej rasy, przeciwko Matce Ziemi, przeciwko kosmosowi, ściągacie na siebie katastrofę. To prawo przyczyny i skutku, to uniwersalna zasada, według której żyjecie. Dlatego w wyborze swym kierujcie się miłością. Niech miłość stanie się waszą sprawą i celem.

Łaska Boga albo Jego przebaczenie nie oznaczają, że ludziom wolno jest robić, co im się żywnie podoba. Nie, bo konieczne jest do tego również szczere przeobrażenie intencji serca. Jego łaska to wybaczenie tego, co było, to nowe przebudzenie w miłości, nowe podejście do życia — radosne i pojednawcze. Łaska to zjednoczenie woli wszystkich ludzi na chwałę Stwórcy i dla przyczyny, którą On jest. Dlatego przebaczcie sobie samym, przebaczcie też innym i uwolnijcie zasoby energii marnotrawionej na złość, strach i poczucie winy.

ZAPRZESTAŃCIE ZBROJEŃ. ZANIECHAJCIE DOKTRYN ATAKU I OBRONY. SŁUCHAJCIE POLECEŃ DUCHA. WSTĄPCIE DO KORPUSU MIŁOŚCI I ODMIEŃCIE PRZEKONANIA ZŁYCH LUDZI. NIECH MIŁOŚĆ KIERUJE WAS KU PRZEZNACZENIU. Bowiem jesteście jutrzenką nowego dnia, nowego Złotego Wieku.

Ale przecież wy, moi drodzy, znacie już prawdę. Zostaliście stworzeni dla miłości i mądrości. Wyznaczono was na strażników Ziemi, byliście nimi i nadal jesteście — oto wasze zadanie, dla którego wypełnienia was tu skierowano. I chociaż wasza planeta szczodrze was obdarza wszelakim dobrem, przybyliście tutaj, by stać się płodem Bożej miłości, wszechświatowym sadem piękna i radości, przybyliście tu jako ci, którzy strzegą Ziemi i troszczą się o nią.

Dajcie się zatem poznać poprzez owoce, jakie rodzicie. Nastał bowiem czas żniw.

Radujmy się więc wspólnie, wspólnie dzielmy hojne płody zjednoczonej miłości i pokoju. W imieniu Tego, Który Jest Wielki, potwierdzam: oto wasz cel, cel wszystkich zdecydowanych, wasze wspólne duchowe przedsięwzięcie. I Jego potęgą obdarowany, dotykam waszych dusz, by rozniecić tlącą się jeszcze iskierkę w pełni świadomego postrzegania.

Kiedy wasze maleńkie serca urosną, jak On to zaplanował, kiedy wasze maleńkie umysły będą wreszcie w stanie objąć niepomierną wspaniałość życia w Jego licznych wszechświatach, odczujecie wtedy miłość dla wszelkiego, tak bardzo cennego stworzenia. Tylko wtedy, gdy poszerzycie swe horyzonty tak, by sięgały ponad rzeczy, które ukochaliście najbardziej, zaczniecie pojmować prawdę niedostępną dotychczas wskutek waszej ślepoty. Pójdźcie ze mną. Przyjmijcie ten nieopisany dar, który czeka, aż przestaniecie w końcu śnić. Wasze drobne dusze spotężnieją wówczas i wespół z innymi, tak jak i wy przebudzonymi, zbudujecie bitą drogę, potężny most, który zawiedzie was w inne sfery, w inne wymiary stworzenia.

Nie taplajcie się w tym błotnistym grzęzawisku, lecz całym sercem i duszą zapragnijcie ruszyć do przodu, ulecieć ku obszarom, które otwierają przed wami nowa, szczera intencja i oddanie!

Umiłowani przez Boga, pamiętajcie o swej tożsamości. Bądźcie opiekunami planety, a później, pewnego dnia, także życia poza nią. Narodziliście się jako światłość, jako uniwersalna miłość — niech światłość i miłość znów staną się waszym bytem.

Sposobność służenia Bogu otrzymaliście dawno temu. Znużony, wypełniony gwałtem czas dotarł do swego kresu — do chwili obecnej waszego ziemskiego doświadczenia. Czy zamierzacie pogodzić się z tym, że pozostaniecie uwięzieni w murach wzniesionych z waszych jakże bardzo ograniczonych pragnień? Czy nie rozstaniecie się ze swym upartym przywiązaniem do iluzji? Do iluzji, które stale spychają waszą świadomość w bezwład, niemoc i przygnębienie?

Macie takie powiedzenie: „Tego, co możesz zrobić dziś, nie odkładaj do jutra”. Ukochani, to prawda. Wasze jutro jest dziś! Wyłamcie drzwi cel śmierci i zakosztujcie smaku świetlistego przeznaczenia!

Boski wspaniały świat potrzebuje was. Bóg daje wam sygnał. Usłyszcie go w końcu, wstąpcie do Korpusu Miłości i skierujcie Ziemię na świetlisty trakt pokoju. Po czym gdy miłość, którą obdzielacie innych, pokona na zawsze niewiarę i agresywność ludzkich myśli, przyjmijcie nasze błogosławieństwo.

Pokój jest możliwy — dzięki waszym staraniom. Więc pójdźmy razem, ramię w ramię, niech dokona się dzieło, dla której tutaj przybyliście. I w imię Boga, które jest wieczne, niech to, czego dokonamy, panuje na Ziemi dzięki waszej miłości i oddaniu.

Pokój z wami.

Amen.

UWAGI Z 1994/1995 R.

Drodzy! Jak widać to dziś wyraźnie, wciąż toczą się wojny i nie osiągnęliście trwałego moratorium na podziemne wybuchy broni termojądrowej i atomowej. Nadal podróżujecie w przestrzeń kosmiczną, nie podejmując duchowej dyskusji na temat celów tych działań ani zobowiązania do DEKLARACJI PRAW I OBOWIĄZKÓW dotyczącej poszukiwań i zamierzeń co do osadnictwa na innych planetach. Od kwietnia 1994 roku otrzymujecie częstotliwości wyższych wibracji grupowej świadomości, które mają wam pomóc sprawdzić wasze cele i stworzyć wzór zachowania Ziemian, zachowania zgodnego z celami waszych dusz jako opiekunów Ziemi, Układu Słonecznego i Galaktyki.

Ciąży na was nadal konieczność uwolnienia się od negatywnych postaw, takich jak strach, nienawiść i chciwość, o ile nie chcecie dźwigać ich jak bagażu zakaźnych i śmiertelnych chorób. Niech prowadzą was miłość i mądrość, ukochani, aż powstrzymacie zbrojenia i uzdrowicie destruktywne skłonności. Jesteście nie tylko opiekunami planety Ziemi; od lipca 1994 roku Archanioł Michał wymaga od was również świadomego i wspierającego podejścia do Układu Słonecznego oraz Galaktyki. Wiedzcie zatem, że wszyscy duchowi nauczyciele i przewodnicy oczekują od was współpracy przy rozpoznawaniu i wprowadzaniu w życie odpowiedzialności za planetę, Układ Słoneczny i Galaktykę oraz budowaniu relacji międzyludzkich. Proszę, medytujcie nad tym i przekazujcie sobie dalej tę wiadomość, znajdujcie rozwiązania i doświadczajcie radosnej satysfakcji.

Kocham was i wspieram waszą gotowość, aby być moimi współczesnymi uczniami. Bądźcie szczęśliwi w służbie Stwórcy!


DEDYKACJA

Książka ta dedykowana jest Bogu, idei pokoju i ochronie wszelkiego życia, gdziekolwiek ono istnieje... każdej duszy na planecie Ziemi... naszym przewodnikom, nauczycielom i przyjaciołom ze sfer niebieskich, którzy z miłością prowadzą nas z powrotem ku pełnej duchowej świadomości i urzeczywistnieniu.

Jakże raduje się dusza, gdy pragnienia jej są spełnione.

Nowe nauki dla przebudzenia ludzkości

Przekaz Jezusa Chrystusa

Virginia Essene

Wstęp Virginii

Gdy ta książka, zainicjowana moją wycieczką do Izraela jesienią 1984 roku (wspólnie z 45 innymi medytującymi osobami), została w końcu wydana na Wielkanoc 1986 roku, myślałam, że zakończyłam moje pisarskie zadanie dla istoty zwanej Jezusem Chrystusem. Właściwie to zamierzałam powrócić do mojej pracy akademickiej na wyższej uczelni i kontynuować wykonywanie wybranego zawodu, jakby nic się nie wydarzyło. Ha!

Sprawy przyjęły jednak inny obrót i obecnie, po wydaniu sześciu książek w ciągu ośmiu lat, rezultat pierwszego działania, które podjęłam tak chętnie, pchnął mnie nieuchronnie na określoną ścieżkę duchowej służby, gdzie kierowana intencją mojej duszy, nadal korzystam z tych samych umiejętności.

Jak w przypadku wielu innych osób, zaabsorbowanych wydarzeniami, których wcześniej się nie spodziewały, to wszystko wydaje mi się teraz bardzo naturalne, nie ma od tego odwrotu, nie brakuje mi czasu ani wymaganego ode mnie zaangażowania. Dzięki chętnemu oddaniu się tej służbie poznałam wielu wspaniałych przyjaciół, których serca i umysły są również dostrojone do sprawy osobistego oczyszczania, wzrostu i przebudzenia. Cenię każdego z was, a świadomość, że istniejecie, powoduje, iż jest mi ciepło na sercu; dodaje mi to wytrwałości w dążeniu do pokoju i zachowania wszelkiego życia na naszej nadzwyczajnej planecie. 

Ponieważ Nowe nauki dla przebudzenia ludzkości były jedną z pierwszych książek wydanych w celu przypomnienia, dlaczego przybyliśmy na Ziemię, zostały dobrze przyjęte w kraju i zagranicą. Wydano sto tysięcy egzemplarzy w wielu różnych językach i wciąż jesteśmy proszeni o nowe. Ponieważ nakład w języku angielskim wyczerpał się ostatnio, mieliśmy do wyboru — nie wznawiać go lub przygotować dodruki. Gdy dzięki dotacjom stało się możliwe wznowienie tej publikacji, Jezus poprosił nas o dołączenie kilku zaktualizowanych rozdziałów. Otrzymujecie więc pierwotny materiał z aktualnymi komentarzami. Nowi czytelnicy poznają oryginał i aktualizacje, a osoby, które już książkę czytały, z łatwością odnajdą nowe informacje. To rozwiązanie było szybsze niż poświęcenie prawie roku na przygotowanie zupełnie nowej książki Jezusa, i powiedział on, że większość wcześniej poczynionych uwag wciąż zachowuje swą wartość. 

Proszę o wyrozumiałość za tę częściową korektę. Mam nadzieję, że wydanie to zaspokoi potrzebę otrzymywania bieżącej informacji od naszego ukochanego Jezusa Chrystusa. Oczywiście subskrypcja dwumiesięcznika Biuletynu Korpusu Miłości jest dodatkowym sposobem zapewnienia sobie stałego dostępu do jego aktualnych wypowiedzi. 

Oprócz wydawania informacji pochodzących z Nieba, skupiam się obecnie na budowaniu sieci, duchowych społecznościach, pomaganiu dzieciom Nowego Wieku i ich rodzicom oraz nauczaniu nowych praktyk medytacji, które umożliwią naszym ciałom bezpieczne przejście do wzorca pełnego kodu DNA dwunastu helis i rozwinięcie systemu trzynastu czakr, co przywróci nam pełną świadomość. Dlatego upowszechniać będę otrzymany od Jezusa proces medytacji Wzniesienia osiemnastu oddechów „Ubranie w szaty Światła” (podobny do medytacji Kwiatu życia/Merkaba wprowadzonej przez Drunvalo Melchizedeka). Ponieważ jednak sprawy zmieniają się szybko, zostałam zainspirowana do przedstawienia jeszcze innej formy medytacji dla tych, którzy są gotowi lub zainteresowani. Proszę sprawdzić ze swoim wewnętrznym przewodnikiem, którą z tych metod poznać. Należy to praktykować osobiście, a nie jedynie słuchać nagrania. 

Wielu z nas to istoty pełne mocy, przyzwyczajone do osiągania tego, co nazywa się zwykle sukcesem. Jednak pod wpływem duchowości i rosnących energii poszukujemy grupowej świadomości i grupowej współpracy. To właśnie dzięki takim związkom możemy pobudzić i podtrzymać naszą najwyższą moc uzdrawiającą, która nas duchowo wzniesie.

Czy wspólnie ze mną zobowiążecie się do przyjęcia osobistej, zespołowej i planetarnej odpowiedzialności oraz podjęcia świadomej współpracy w służbie dla ochrony licznych światów Boga?

Z radością, światłością i miłością do was,

Virginia


nauki_okladka3

Nowe nauki dla przebudzenia ludzkości